HANNA SHEN - Taipei


* Chińskie więzienia ...
* Udział RR na Targach
* Curie na Tajwanie
* "Wszyscy byliśmy...
* O decyzji Tuska...
* Tajwan i Tybet
* Chiny - raj dla...
* O współczesnej ...
* Olimpijski ogień...
* Chińskie szpiegowanie
* Chiny - raj dla...
* O współczesnej ...
* Nowa Twarz w GIO
* "From China with...
* Sprawiedliwość...
* 3 maja
* Złośliwa jestem...
* Towarzysze...
* Watykan nie opuści
* Gadzi-nowski
* Niepodległość to...
* Dla Tajwanu
* Tybet
* Kapuściński po chińsku
* Czy ktoś może mi..
* Partnerzy dla L. ...
*Oburzone Autorytety
* Zagrażają waaadzy
* Argument Siły
* Współpraca tylko
* Wszystkie dzieci...

 

 

 

 

 

 

 

Co Komorowski załatwił w Chinach?

Chińscy dysydenci z rozczarowaniem przyjęli wizytę prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach. Ich zdaniem, była ona sukcesem chińskich komunistów, którzy otwarcie mówią o tym, iż zyskali teraz "sojusznika na podwórku NATO".

Przede wszystkim zdumienie wśród antykomunistów wywołuje fakt, iż prezydent pochodzący z kraju, który pierwszy w 1989 roku obalił komunizm, ani razu na spotkaniu z władzami chińskimi nie wspomniał o problemie łamania praw człowieka w ChRL. W prasie polskiej pisano co prawda o spotkaniu Bronisława Komorowskiego z chińskimi dysydentami, ale ci na temat takiego spotkania nie mają żadnej wiedzy. Jeden z bardziej znanych opozycjonistów, Cao Changqing, chiński pisarz i publicysta, powiedział "Naszemu Dziennikowi", że może to oznaczać, iż polski prezydent ugiął się pod presją władz chińskich i zgodził się "na jakieś anonimowe spotkanie nie wiadomo z kim", być może tylko na potrzeby polskich mediów. Według Cao, wizyta Komorowskiego jasno pokazała Chińczykom, ale przede wszystkim chińskim dysydentom, na czym polega różnica pomiędzy rządami braci Kaczyńskich a rządami liberałów. Kaczyńscy, ale także wcześniej Lech Wałęsa, nigdy nie wybrali się do komunistycznych Chin i spotykali się z Dalajlamą, pokazując w ten sposób Pekinowi, że dla Polaków godność ludzka to jedna z największych wartości. Oczywiście Polska, kontynuuje Cao, powinna zabiegać o rozwój stosunków gospodarczych z Chinami (drugą gospodarką na świecie), zwłaszcza że wymiana handlowa pomiędzy krajami jest niezrównoważona. Polska importuje z Chin 10 razy więcej, niż eksportuje do Państwa Środka. Ale rozwiązanie tego problemu nie wymaga wizyty polskiego prezydenta. Nawet chińscy oficjele i ekonomiści otwarcie przyznają, że rozwiązanie jest tylko i wyłącznie po stronie polskiej. - Polska powinna produkować towary konkurencyjne na rynku chińskim, a z Chin sprowadzać półprodukty, które następnie będzie sprzedawać jako gotowe produkty do pozostałych krajów europejskich - radzi prof. Kong Tianping z Chińskiej Akademii Badań nad Europą Wschodnią, jednego z czołowych think tanków w ChRL. Po co więc prezydent Komorowski przybył do Chin i podpisał deklarację dotyczącą nawiązania między Polską a Chinami stosunków strategicznego partnerstwa? Według Cao Changqinga, wizytę i deklarację komuniści chińscy chcieli po prostu wykorzystać propagandowo. Oto lider dużego europejskiego państwa przechadza się z małżonką po Wielkim Murze w ośmiostopniowym mrozie, twierdząc, że widok muru spowodował, iż nie czuje zimna. To, jak określił chiński dysydent, show, na który właśnie czekali aparatczycy w Pekinie i co chwila pokazywali go w komunistycznych mediach. Chińczycy otrzymali jasny przekaz: skończyły się problemy z Polakami. Do tej pory dla chińskich dysydentów Polacy to jeden z najbardziej antykomunistycznych narodów w Europie. Ale teraz, co podkreślają chińskie oficjalne media, polskim przywódcą nie jest już prozachodni Lech Kaczyński; przy władzy są liberałowie i Komorowski, którzy są otwarci na Wschód: na Rosję i na Chiny. Podpisanie przez stronę polską deklaracji o strategicznym partnerstwie z Chinami to według Pekinu dobry znak, że Polska nie będzie np. przeszkodą przy zakupie zachodniej broni przez Chiny, czemu Warszawa do tej pory się konsekwentnie sprzeciwiała. Co więcej, w deklaracji znalazło się stwierdzenie, że Polska popiera proces integracji w rejonie Azji Wschodniej - a właśnie to pod pozorem owej "integracji" Chiny próbują osiągnąć hegemonię w tym regionie świata. Teraz będzie się to działo także za zgodą Polski. ChRL zdobyła sojusznika "na podwórku NATO", jak to określiły chińskie media. A dziennikarze mogą pisać o "wspaniałym sukcesie dyplomacji chińskiej". Cao Changqing stwierdził, że ta wizyta to rzeczywiście wielki sukces chińskiej partii komunistycznej i jej propagandy. - W czasie swojej wizyty prezydent Komorowski przypomniał, że smok to chiński symbol szczęścia i sukcesu. Dla ludzi zachodu smok to potwór, który ma pazury i potrafi być wściekłym tyranem - przypomniał Cao. I podkreślił, że zachodni eksperci często opisują relacje pomiędzy Chinami a Tybetem za pomocą porównania dużego smoka - tyrana, i białego delfina.

Hanna Shen
http://haniashen.blogspot.com/

01. 01. 2012r.
RODAKpress


* Chrześcijaństwo
w Mongolii

* Współpraca, czy naiwność
* Chiny w Afryce
* Prawda o Chinach
* Chiny w globalnym
* Wsparcie dla
dziennikarza

* Tajwan ćwiczy...
* Japonia chłodno...
* Cao Chang-qing
* Chiński handel
* Najbardziej zanieczyszczone ...
* Żywność "ulepszana"

* W Chinach bez zmian
* Komunistyczni "uchodźcy"
* Pekin kontra Watykan
* Komunistyczna Trucizna

* Rząd Japoński ...
* Kłopoty Prezydenta Hu

* Pekin rozmawia...
* Dialog i uścisk

* Wypowiedź Cao...

* Światowy Strajk...
* Wypowiedź Kaczyńskiego
* Tylko prawda...
* Dobra Nowina

* Skąd te standardy?
* Andrzejki - Tajwan
* Strach i niepewność
* Książka która...
* Dyplomacja...

* Taki sekretarz....
* Szczęśliwy "nieszczęśliwy" Tajwan

* Pokój po chińsku
* Spontaniczni inaczej
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet