Mirosław
Rymar z Australii.
Gawęda...
o narodowości i obywatelstwie.
31.
07. 2003 r.
Teatr
STU w Krakowie. Benefis artystyczny Daniela Olbrychskiego. Wśród wielu
gości beneficjanta znalazł się również Adam Hanuszkiewicz - wspaniały
reżyser. On to zwracając się do Olbrychskiego powiedział: "...
Danielu mamy jeszcze do wykonania jedno zadanie. Czas na szable minął.
Teraz jeszcze musimy ludziom powiedzieć, czym jest obywatelstwo."
Pozostaje
tylko mieć nadzieję, że i na tym polu działania tuzów naszej polskiej
kultury przyniosą cywilizacyjny efekt. Wszak wśród wielu zasłużonych
dla sprawy polskiej są Mickiewicz, Chopin, czy Padarewski. W okresie
powojennym zaś, to głównie ludzie z tych sfer dźwigali na barkach ciężar
odpowiedzialności za niepodległość Polski. Zmagali się z marazmem i
niechęcią piórem i własnym autorytetem. Pokolenie emigrantów powojennych
to - oprócz zachowania ciągłóści II Rzeczpospolitej Polskiej poprzez
istnienie jej Rządu na uchodźctwie - ludzie dający świadectwo, skupieni
wokół "Kultury" Jerzego Giedroycia, Radia Wolna Europa, to
Gombrowicz, Mackiewicz, i wielu, wielu innych, których twórczość stała
się dostępna w Polsce dopiero za sprawą "Solidarności".
Pomimo
mijających lat wśród naszego pokolenia, emigrantów lat 80-tych wciąż
brak autorytetów na miarę poprzedników i potrzeb.
Działacze organizacji polonijnych, często pracujący z poświęceniem,
obwarowani statutami, zamknięci przed "ludźmi z zewnątrz"
niestety gro sił tracą na wewnętrzne spory i wzajemne przepychanki.
Zewnętrzny odbiór ich poczynań jest najoględniej mówiąc niekorzystny
i sprowadza się do miana "polskiego bagienka". Nie ma tu niestety
większego znaczenia, że bywa krzywdzący. Taki jest i basta! Co zrobić
by ten stan rzeczy zmienić?
Oto jest pytanie. Napewno wyjść do niezrzeszonych, dopuścić do konstruktywnej
krytyki i dyskusji nad kondycją polskiej emigracji bez przypisywania
sobie jedynej słusznej wizji, bo wszyscy wiemy, że wizji tej brak.
Grupa
osób - pewnie z powodów wyżej wymienionych - anonimowych od lat podejmuje
trudne tematy. Bez funkcyjnych tytułów i spodziewanych medali robią
swoje. To jest właśnie ruch rodaków, inicjatorzy i ich respondenci.
Działania niewielu ludzi w słusznej sprawie dla wielu. Pokazują oni
jak temat paszportów i obywatelstwa, czyli istotnych dla nas części
prawa polskiego służy rządzącym za instrument kontroli i nacisku wywieranego
na polonię. Tak skonstruowane prawo pozwala również przeprowadzić rozeznanie
kto jest kim na emigracji. Gdzie są strefy miękkie, poddające się manipulacji.
Nie ma tu żadnego znaczenia dla waadzy, czy ludzie ulegają temu prawu
z wygody, lenistwa, czy braku kręgosłupa. Są ulegli i to wystarczy!
Z
dyskusji do której na stronie "Cyberexpressu" udało się wreszcie
doprowadzić i z moich poczynań wyraźnie wynika, że wielu nie rozróżnia
obywatelstwa od narowości, a wręcz je utożsamia. Należy jasno powiedzieć,
że bohaterem dwóch narodów stał się Polak Kościuszko, a nie obywatel
Polski! Obywatele rządzący Polską sprawiają jakże często, że naród musi
podejmować trud jej ratowania! Tak! Właśnie naród, a nie tylko obywatele.
Jako, że całkiem spora część polskiego narodu żyje poza granicami kraju.
I tam będąc, pozostając Polakami świadczą za Polską swą obecnością i
podejmowanymi działaniami.
Powiem więcej. Jeżeli - ostanio zwrócił na to uwagę Stary Wiarus - obejmuje
nas polskie prawo i jeżeli prawo to ma mieć jakikolwiek sens obywatelski,
to stawiam pytania zasadnicze:
Dlaczego reprezentuje nas w Polsce jakiś pezetpeerowski Pastusiak?
Dlaczego miliony obywateli nie mają proporcjonalnej do swej ilości reprezentacji
w Sejmie? Skoro mają ją mniejszości narodowe nie zawsze Polsce przychylne.
Czas
na polaryzację stanowisk Drodzy Rodacy.
Dla naszych poprzedników czynnikiem polaryzującym postawy, nie zależnym
od nich samych była wojna, a potem narzucony Polsce siłą komunizm.
Emigracja ostatnia ma nieco trudniejsze zadanie, gdyż każdy z nas musi
sam określić swój stosunek do Polski i swej obecnej rzeczywistości bez
czynników "ułatwiających" jak wojna czy obca dominacja.
Co jeszcze jest istotne w tej dyskusji, to krytycy podjętych działań
osiągają szczyty swych możliwości w krytyce właśnie, a nie w konkretnych
choćby najmniejszych działaniach. O obrońcach obywatelstwa najlepiej
świadczy znikoma ilość biorących udział w wyborach, czy referendum.
A szkoda, bo moglibyśmy zmieniać układ sił w Polsce.
Na
koniec jeszcze pragnę podzielić się optymistyczną w moim odczuciu informacją.
Ostatnio dochodzi do głosu teza, że potomkowie emigrantów poszukują
swoich korzeni kierując się więzami kulturowymi, a nie historycznymi.
A my... tu i teraz?
Różnijmy się pięknie i traktujmy adwersarzy z kulturką.
Mniej zadęcia zatem, a więcej mrówczego dobra wokół siebie.
Ps.
Nie dajmy rządzącym zapomnieć o tej części polskiego narodu na wschodzie,
której wrócić do ojczyzny nie pozwalają. Pomimo, że jak podaje IPN "zwolniło
się" w latach 80-tych milion dwieście tysięcy miejsc.
Fragment e-mail do magazynu ruchu rodaków "OKOink" :
Dzień
dobry Szanowna Wspólnoto!
Nazywam się Dmitrij Kazancew, mam 20 lat i pochodzę z Turkmenistanu.
W chwili obecnej jestem studentem I roku na Uniwersytecie Łódzkim w
Łodzi. Przyjechałem 3 lata temu na studia dla osób z pochodzeniem polskim,
które mam ze strony mojej mamy...
...Od samego początku na studiach jestem bez świadczeń stypendialnych.
Wiele razy zwracałem się do instytucji i organizacji zajmujących się
pomocą dla osób z pochodzeniem polskim zarówno w Polsce jak i na Wschodzie.
Za każdym razem otrzymywałem negatywną odpowiedź ...
...Od czasu do czasu pomaga mi moja mama, która pracuje od rana do wieczora
na dwa etaty, jako trener pływania (Pensja mojej mamy wynosi 21 dolarów
miesięcznie), by utrzymać się w warunkach życiowych, w Turkmenistanie.
Niestety nie mam ojca i moja matka musiała dawać sobie radę sama, żeby
utrzymać rodzinę...
... Zamierzam ubiegać się o wizę repatriacyjną, by otrzymać obywatelstwo
Polskie i zostać tu na stałe, skończyć studia i móc legalnie pracować
i zarabiać na życie. Gdyż w Turmenistanie na rozkaz Prezydenta mniejszości
narodowe są ograniczane i prześladowane przez państwowe Służby Bezpieczeństwa
i Policję. Polityka wobec mniejszości narodowych wprowadza wizy między
miastowe oraz wizy na wyjazd z kraju. ..
...wiza na wyjazd z kraju kosztuje 100 dolarów i takiej wizy prawie
nie można uzyskać. Taka jest prawda i rzeczywistość.
Zamierzam założyć rodzinę w Polsce, gdyż jestem katolikiem i wychowałem
się w tradycji i kulturze moich przodków. ...
...W załaczniku mogę wysłać Państwu dokument potwierdzający moje polskie
pochodzenie i t.d....