Mirosław
Rymar z Australii.
Rozmowa
z Rafałem.
26. 06. 2003r.
25
czerwca - środa, o godzinie 23.00 zadzwoniłem do Rafała Weissa, do Poznania,
by przeprowadzić z nim wywiad. Pragnąc w ten sposób podać fakty z pierwszej
ręki jako, że już zaczynają się pojawiać różne informacje nie zawsze
oddające to, co ma miejsce.Tym razem tak jak poprzednio odebrała jego
mama, ale już po chwili odezwał się domofon.- No, tym razem ma Pan szczęście.
Rafał właśnie idzie. -Powiedziała.
M.R.- Cześć Rafał. Mirek Rymar mówi.
R.W. - Cześć Mirek.
M.R. - Czy masz Rafał chwilę czasu?
R.W. - Wal śmiało.
M.R. - Zrobił się ruch wokół twojej sprawy, a co za tym idzie może
wreszcie więcej ludzi wykaże zainteresowanie tym absurdalnym prawem
paszportowym. Równocześnie pojawiają się różne informacje, które chciałbym
zweryfikować bezpośrednio z tobą. Mam parę pytań do ciebie.
R.W. - Chętnie, cholernie chętnie odpowiem. Niech wszyscy wiedzą
co ich może tu czekać.
Tu komuna ma się pięknie.
M.R. - Czy starając się o wizę polską przed wyjazdem z Australii
powiedziano ci, że nie będziesz miał żadnych kłopotów z jej przedłużeniem
w Polsce?
R.W. - Składając wniosek o wizę prosiłem o miesiąc i dziesięć dni.
To po pierwsze. Wbito mi w paszport wizę tylko na dziesięć dni informując,
że w Polsce mi przedłużą. Dopiero teraz, w tym cyrku dowiedziałem się
co jest grane. Ja tego nie popuszczę. Ktos musi za to odpowiedzieć.
Słuchaj, we wniosku o wizę wpisujesz czy masz podwójne obywatelstwo.
Wpisałem polskie i australijskie i już na tej podstawie, w myśl tego
kretyńskiego prawa nie wolno im wstawić wizy tylko muszą ci kazać wyrobić
polski paszport!
M.R. - Kiedy i na jak długo pojechałeś do Polski?
R.W. - 28 maja, na miesiąc z kawałkiem, ale z wizą tylko na dziesięć
dni. Zamierzałem ją przedłużyć.
M.R. - Jaki był powód twojego wyjazdu?
R.W. - Odwiedzić chorą mamę.
M.R. - Kiedy i jak dowiedziałeś się, że będziesz miał kłopoty z wyjazdem
z Polski?
R.W. - Poszedłem do Urzędu Wojwódzkiego w celu przedłużenia wizy.
Zapłaciłem 63 zł za złożenie wniosku. Złożyłem go i kazano mi zgłosić
się za tydzień. Po tygodniu powiedzieli mi, że wizy mi nie dadzą, bo
jestem obywatelem polskim i jej nie potrzebuję.
M.R. - Czy te 63 zł ci oddali?
R.W. - Coś ty zwariował? To jest trzeci świat, albo i dalej! Oni
wzięli pieniądze za sam fakt, że mogłem złożyć ten wniosek. No i wtedy
się dowiedziałem, że wizy wprawdzie nie potrzebuję i mogę w Polsce przebywać
jak długo chcę, ale by wyjechać (czujesz to !) - wyjechać!, a nie, wrócić
- do Australii muszę sobie wyrobić polski paszport. Żadne tłumaczenia
do nich nie docierają: że urlop się kończy, że mogę stracić pracę! Nic!
Kazali mi wyrobić sobie Dowód Osobisty. Mówię im, że ja przecież żyję
w Australi i po takich doświadczeniach wątpliwe, abym tu przyjechał
ponownie, to po co mi ten dowód? No, to po konsultacjach, telefonach
kazali mi zapłacić 80 zł za poświadczenie tożsamości. Pokazuję im australijski
paszport. Nie wystarczy, bo to nie jest dokument polski. Pytają, czy
ktoś może poświadczyć, że ja to jestem ja. Odpowiadam, oczywiście. Chociażby
moja mama.
Dzwonię. Mama przejeżdża i pytają się jej czy mnie zna!!!!!!!!!!! Myślałem,
że przewrócę biurko na tą babę. Ok.! Wiedzą wreszcie, że ja to ja. Skasowali
mnie na 108 zł i już mogłem złożyć wniosek o paszport. Dowód odpuścili.
M.R. - Kiedy obiecali ci paszport?
R.W. - Za dwa miesiące! Znowu tłumaczę jak dziecku, kobiecie, że
nia ma mowy, że
Zadzwoniła do swojej kierowniczki. "Pani kierowniczka Pana przejmie".
Od początku. Stary znam już swoją historię tak, że obudzony w nocy opowiem
śpiewająco. Od bezradnej kierowniczki do wice - dyrektorki. Ta doradziła
mi, żebym napisał list i poszedł z nim do Pani dyrektorki. "Ma
chwilę czasu i może ze mną porozmawiać". Smaruję od ręki list i
idę do niej. Wchodzę i od drzwi nóż ci się w kieszeni otwiera widząc
minę urzędasa, któremu śmie przeszkadzać jakiś tam petent. Na wstępie
mówi mi, że nie jestem ani pierwszym, ani ostatnim, który ma takie problemy.
Tylko co mnie obchodzi ich kretyńska statystyka udupionych Polaków!
Koniec, końców spławia mnie: "postaramy się, ale nic nie obiecuję.
Proszę przyjść za dwa tygodnie". Ten termnin mija jutro. Zadzwonię
co i jak.
M.R. - Jak jesteś traktowany przez urzędników?
R.W. - Trochę już ci powiedziałem, ale to nic. Miałem telefon z Gdańska
i krótka rozmowa: "jak by mieszkał Pan w Gdańsku, to miałby Pan
paszport za dwa tygodnie". Co jest k
. przecież to jeden kraj!
Tutaj nawet stanów nie ma jak w Australii. Mało tego w Urzędzie Wojwódzkim
w Poznaniu mówią mi: " wie Pan, gdyby leciał Pan z Poznania, to
my byśmy pogadali z celnikiem i puścił by Pana. Chociaż też nie wiadomo,
czy będzie dobrze spał(?), czy coś go nie wkurzy(?), ale z Warszawy
Pana nie puszczą". Masz wrażenie, że niektórzy się rozkoszują tym,że
cię udupią. Albo dyrektorka w paszportowym : "co pan do mnie ma
pretensje. Niech pan po powrocie do Australii dupę skopie temu kto dał
panu wizę". Tak to się musi skończyć. Ktoś za to musi beknąć!
M.R. - Wiem, że jestes bardzo zdenerwowany, ale trudno mi będzie
przelać na papier dosłownie twoje emocje. Powiedz jeszcze jak reagują
na twoje perypetie otaczający cię ludzie?
R.W. - Mirek pisz! Nie krępuj się! Krew mnie zalewa i cześć! Reakcje?!
Dwie: jedna to zaskoczenie, że takie kretyńskie prawo istnieje, a druga
to kiwanie głową " a jak! Wiadomo! Syf i kwita! W takim właśnie
demokratycznym kraju przyszło nam żyć!"
M.R. - Dziękuję ci Rafał . Nie wiem na ile działania Rady Naczelnej,
naszego Koła SPK i innych, którym nie jest obojętny los złapanych w
"paszportową pułapkę" ci pomogą, ale cieszy, że nie są obojętni.
Wszak każdy z nas może być na twoim miejscu.
R.W. - Dziękuję za telefon. Jestem zdeterminowany jak cholera. Jeżeli
mi nie dadzą na czas tego paszportu, to będę usiłował przekroczyć granicę
z Niemcami wszelkimi sposobami.
M.R. - Mam nadzieję, że dostaniesz paszport i obejdzie się bez dodatkowych
"atrakcji".
R.W. - Oby! Jeszcze raz wszystkim dziękuję. Do zobaczenia w tym normalnym
kraju! Cześć!
Rozmawiałem
również z żoną Rafała, Kamilą, która stara się stąd, z Brisbane pomóc
mężowi.
Poinformowała ona Radę Naczelną i Konsula Generalnego RP o zaistniałej
sytuacji w trakcie odbywającego się w Brisbane Zjazdu Organizacji Członkowskich
Rady Naczelnej ( 6/7/8/ czerwiec).
Obiecano jej pomoc. Rada Naczelna podjęła działania.
12 czerwca dotarł do mnie e-mail Starego Wiarusa w sprawie "pułapki
paszportowej", czyli już zaczął krążyć po świecie.
24 czerwca w "Cyberexpressie" ukazują się obszerne materiały
w sprawie Rafała.
Tak trzymać Rado Naczelna! Tak Trzymać! Nie wystarczy powołać się na
160 tysięcy Polaków w Australi. Trzeba się do nich odwołać. Szukać drogi
do ich jednoczenia. Inspirować zainteresowanie.
A taka aktywność jak obecna na pewno temu służy, bo sprawa wywołuje
duże zainteresowanie.
Rafał
wraca do Australii.
26,
czerwca rozmawiałem telefonicznie z żoną Rafała. Jak już wiemy tego
dnia Rafał miał otrzymać odpowiedź na pytanie: Kiedy otrzyma Polski
paszport?
Rafał zapewnił mnie, że jak tylko będzie coś wiedział to zadzwoni do
Kamili i ona skontaktuje się ze mną. O godz. 7. 00 pm zadzwonił telefon.
- Mirek Rymar. Slucham.
Kamila Weiss - Cześć Mirku zgodnie z umową dzwonię, żeby ci powiedzieć,
że Rafał dostał paszport!!!
M.R. - Wspaniale! Bardzo się cieszę. No, i jak się czujesz wiedząc,
że już macie te nerwy poza sobą?
K.W. - Świetnie! Ufffffffffff. Nareszcie.
M.R. - Wiemy już co Rafał myśli o tym "... całym cyrku..",
jak nam powiedział. Powiedz dwa słowa, co żona odczuwa w takiej sytuacji?
K.W. - Czy mam powiedziec tak jak w pierwszej chwili po twoim pytaniu
pomyślałam - dosadnie?
M.R. - No, może tak ... hmmm - do druku.
K.W. - Najdelikatniej jak mogę - nie tak powinno się traktować Polaków,
którzy przyjeżdżają do kraju swego pochodzenia. To wygląda jak aresztowanie
Bogu ducha winnego człowieka. Reszta moich wrażeń lepiej niech pozostanie
milczeniem. ( śmiech) Teraz już wreszcie mogę się śmiać, bo wiem, że
za parę dni, 4 czerwca Rafał będzie w domu.
M.R. - Co chciałabyś powiedzieć tym wszystkim, którzy wykazali zainteresowanie,
którzy starali się wam pomóc?
K.W. - DZIĘĘĘĘKIIII!!!!!! Razem z Rafałem pragniemy za twoim pośrednictwem
z całego serca podziekować Panu Suchowieckiemu i Panu Rygielskiemu i
wszystkim, którzy zaangażowali się tak szybko i zdecydowanie. Nawet
nie wyobrażacie sobie jak to wspaniale czuć poparcie tak wielu obcych
przecież ludzi. Dziekujemy!
M.R. - Kamilo, powiedz teraz właśnie, gdy jesteś po świeżo przeżytych
przykrościach - Co sądzisz o potrzebie szerokiego udziału rodaków w
ważnych dla nas sprawach?
K.W. - Och, Mirek! Okropne jest to ciągłe potwierdzanie słuszności
powiedzenia:"mądry Polak po szkodzie". To wspaniałe uczucie
wiedzieć, że tyle osób cię popiera, bezinteresownie pomaga, ale faktycznie,
jeżeli są ludzie, którzy dostrzegają jakieś zagrożenie i usiłują nam
je pokazać, albo mu przeciwdziałać, to powinniśmy im z całej mocy pomóc!
M.R. - Dziękuję Kamila w imieniu tych podejmujących starania o których
wspomniałaś.
Czy uważasz, że obecny system informacji wśród nas, emigrantów jest
wystarczający, aby dotrzeć do każdego, potencjalnie zainteresowanego?
K.W. - Nie! Na pewno nie! My przecież nie kupujemy polonijnych gazet.
Może dobrze by było, aby w dzienniku telewizyjnym informowali o zmianach
w Polsce, które nas dotyczą? Świetnie byłoby coś zrobić, żeby system
informacji był bardziej rozbudowany, ale ja nie mam pomysłu.
M.R. - No, tak, ale gdyby jakieś pomysły się pojawiły. Czy poparłabyś?
K.W. - Tak!
M.R. - Dziękuję Kamilo i życzę spokojnego oczekiwania na Rafała i
ogromu radości małżeńskich po jego pworocie.
K.W. - ( śmiech radosny)....To my dziękujemy Wam wszystkim!! Pa,pa.
Ta
historia Rafała pokazuje, że nie da się jasno określić na jakie napotkamy
kłopoty - wynikające z "pułapki paszportowej" - i jak je można
pokonać, bo zależy to od tzw. obrotności samego zainteresowanego, humorów
urzędników i ich dobrej woli. A także, jak w tym wypadku zaangażowania
wielu ludzi w pomoc potrzebującemu.
No, tak - wszystko dobre co się dobrze kończy. Do następnego razu.
Mirosław
Rymar
MSZ:
Nowy paszport polski dla Pana Rafała Weissa 2003-06-26 (18:58) Wirtualna
Polonia
Thu,
26 Jun 2003 12:31:24 +0200
From: ZDUNOWSKI.WLODZIMIERZ@msz.gov.pl
To: "´redakcja@wirtualnapolonia.com´"
Subject: [No Subject]
W nawiązaniu do informacji zawartej na stronie internetowej "WIRTUALNA
POLONIA" w dniu 26 czerwca 2003 r. pt. Mirosław Rymar: Rozmowa
z Rafałem",
Departament Konsularny i Polonii MSZ pragnie przekazać, że według informacji
MSWiA, nowy paszport polski dla Pana Rafała Weissa jest wydrukowany
i czeka
na odbiór w Oddziale Paszportów Wielkopolskiego Wydziału Spraw Obywatelskich
od 18 czerwca br. Sprawę prowadzi Pani Hołdyńska.
W
imieniu Kamili i Rafała dziękuję wszystkim zaangażowanym i życzliwym!
A
jednak się rusza!!!