O RUCHU RODAKÓW
PRZYSTAP DO RUCHU RODAKÓW
RODAKpress - head
HOME - button

Zawsze pod prąd - Krzysztof Fijałek

 

 

 

 

 

 


Zawsze pod prąd

Siedem rund z Januszem Korwin-Mikke

Runda 1: Społeczeństwo

Krzysztof Fijałek: Dlaczego kara śmierci? Dlaczego jest pan tak mocnym zwolennikiem kary śmierci?

Janusz Korwin-Mikke: Tu trzeba się raczej tłumaczyć, dlaczego się jest przeciwnikiem kary śmierci. Każdy normalny człowiek jest zwolennikiem kary śmierci. Więc może przeciwnicy kary śmierci pokażą jeden argument za jej zniesieniem, bo ja takowych nie znam.

Jedna ze statystyk amerykańskich wykazuje, że w domu, w którym jest broń, zdarza się pięć razy więcej wypadków śmiertelnych, niż w domach, w których broni nie ma.

- Rzeczywiście... W domu, w którym jest samochód zdarza się znacznie więcej wypadków, niż w domu, w którym nie ma samochodu...

To jest broń, a to samochód, czyli coś użytkowego.

- Dla mnie broń to jest wolność i wolność jest dla mnie ważniejsza, niż samochód. Wolę nie mieć samochodu, a mieć pistolet.

Mordercy boją się kary śmierci?

- Mordercy boją się kary śmierci. Mordercy boją się nawet mniejszych rzeczy. I nie tylko mordercy. Siedziałem w więzieniu za komuny parokrotnie i tam nawet podniesienie kary z pięciu do 10 lat powodowało, że ludzie pewnych rzeczy nie robili. Kara śmierci? Oczywiście, że bardzo się boją. Nie wszyscy, no ale ideałów nie ma.

Ludzie giną w samochodach. Napisał pan niedawno w jednym z felietonów, że znacznie więcej ich ginie, niż w zamachach terrorystycznych.

W samochodach ginie rocznie ok. 5-6 tys. ludzi. Od wypadków z bronią zginie - powiedzmy - ok. 50. Przypuszczalnie z tych 50. wszystkie zostałyby otrute, albo zabite kijem baseballowym. Nie wiem, czy nie jest przyjemniej umrzeć od kuli, niż od kija baseballowego.

Jest pan przeciwnikiem obowiązku zapinania pasów w samochodach. Nie wierzy pana w skutek tego zabezpieczenia?

- Zupełnie co innego. Ja wierzę w skutek borowania zębów, natomiast to nie znaczy, że borowanie zębów powinno być obowiązkowe. To ja powinienem decydować o tym, czy zapinam pas, bo to ja sobie ewentualnie szkodzę. O ile rozumiem, acz nie popieram, że państwo dba, żebym nie miał łysych opon, to jednak ja się zabiję w pierwszej kolejności. No ale to jeszcze rozumiem, bo mogę kogo innego zabić.

Może pan też zostać kaleką i leczenie będzie bardzo dużo kosztowało.

- A to dlatego nie powinno być leczenia państwowego, tylko prywatne. Każdy powinien się leczyć za własne pieniądze.

Na razie tak nie jest i długo nie będzie.

- To trzeba to zlikwidować. Problem polega na tym, że socjalizm jest całkowicie spójny. Jak się wprowadzi jedną cegiełkę socjalizmu, to potem się do niej dopasowuje następne, i następne. Tracimy wolność po kawałku.

Czy chce pan odebrać prawa wyborcze kobietom?

- Nie tylko kobietom. Ja jestem monarchistą. Dlatego chciałbym odebrać prawa wyborcze, nie w każdej sprawie oczywiście, bo przecież nawet w takiej monarchii, jak Kościół katolicki są wybory papieża. Nie chcę odebrać prawa wyboru w każdej sprawie, bo w niektórych sytuacjach wybory są rozsądne. Natomiast pomysł, żeby ludzie decydowali w wyborach, np. o konstytucji jest śmieszny. To jest kompletny skandal. Człowiekowi nie pozwala się decydować nawet o tym, czy się ubezpieczyć, czy nie... Czyli, jestem uważany za idiotę, który nie wie, czy się ubezpieczyć, i ten sam idiota nazajutrz decyduje nad wyborem premiera, prezydenta. I w tym momencie on nie jest idiotą! Ja rozumuję zupełnie odwrotnie. Człowiek jest kompetentny, żeby zdecydować, czy chce się ubezpieczyć - dlatego trzeba znieść przymus ubezpieczeń. Nie jest natomiast kompetentny do podejmowania decyzji o losie Polski za lat 10, czy 20.

Zdarza się dobra polityk-kobieta?

- Oczywiście. To jest jakieś nieporozumienie. Kobiety mają o wiele większą szansę bycia wybraną wtedy, kiedy kobiety nie głosują. Kobiety głosują na ogół na mężczyzn, co - nawiasem mówiąc - świadczy o ich sporym rozsądku. Nie widziałem jeszcze businesswoman, która wzięłaby sobie na kierowcę kobietę. Wszystkie mają mężczyzn za kierowców. To niby dlaczego miałyby nie brać mężczyzny na posła. W końcu też ważna sprawa.

Dawno temu był pan inicjatorem uchwały lustracyjnej, która później została zamieniona w ustawę. Tak miało być? Jak pan to ocenia z perspektywy lat?

- Inaczej miało być. Pierwsza sprawa, która jest bardzo istotna, polega na tym, że Antek Macierewicz ujawnił tylko tych agentów UB i SB, którzy już nie pracowali dla UOP-u - obecnie ABW. 4/5 dawnych agentów SB pracowało nadal spokojnie dla UOP-u. To oni kradli nam twarde dyski z komputerów w UPR, to oni robili szafę Lesiaka. Nie ujawniono tych ludzi i od tego wszystko się zaczęło. Należało albo wszystkich ujawnić, albo niczego nie ruszać.

Chyba lepiej wszystkich ujawnić?

- Jeżeli już to ujawnić i koniec.

Tak "bez światłocienia", bez pokazania jak ta rola naprawdę wyglądała?

- Ja nie rozumiem PiS-u. Dlatego, że PiS traktuje ujawnienie faktu współpracy, jako deprecjację tego człowieka. Jako uznanie, że był świnią, albo co najmniej łajdakiem. Otóż, donoszenie na kolegów jest świństwem niezależnie od tego, czy się donosi do SB, czy obecnie do ABW. To jest świństwo moralne. Robienie tego natomiast dla bezpieki komunistycznej to nie jest nic straszliwego. Ci ludzie, przynajmniej od 1956 r. nie mordowali już.

Ale robili świństwa. Awansowali dzięki temu, robili kariery.

- Dlatego właśnie chcemy to ujawnić. Nie chcemy ich potępiać, odbierać im praw, ale chcemy tylko i wyłącznie ujawnić. PiS natomiast dołączył do tego ujawnienia potępienie. Dlatego ludzie nie chcą się ujawniać.

Czy jest jakaś sfera, co do której można powiedzieć, ze jest obszarem wolności? Dla mnie internet jest taką sferą.

- Internet do niedana był oazą wolności. W tej chwili policje wszelkie węszą już po internecie, zaglądają. Na razie tylko zaglądają. Podejrzewam, że już manipulują. Znikają niektóre strony internetowe.

Panu już grzebano na stronach internetowych?

- Moje jeszcze nie znikają, ale będą znikać. Jestem przekonany, że jeżeliby tylko zagroziło, ze obecny reżym straciłby większość w społeczeństwie, to natychmiast nasze strony zniknęłyby z internetu.

Obecny reżym to jest jakaś konkretna partia, ugrupowanie, czy generalnie establishment rządzący?

- Nie, nie. W ogóle III Rzeczpospolita to jest twór bezpieki. O tym kto usiadł przy "okrągłym stole" nie decydowało głosowanie powszechne, czy papież, tylko Służba Bezpieczeństwa. Tylko pan generał Czesław Kiszczak dobierał sobie rozmówców. To są prawie wszystko agenci bezpieki. Państwo się dziwią, że teraz wychodzi, że ten był agentem, ten był agentem. Oni wszyscy, no prawie wszyscy, byli agentami.

Runda 2: Polityka

Krzysztof Fijałek: Dość często w pana różnych publikacjach spotkać można sformułowanie, że polscy politycy to faszyści...

Janusz Korwin-Mikke: - Co to jest faszysta? Co to jest faszyzm? Jest to taki łagodny rodzaj socjalizmu, bo są i ostrzejsze. Np. Józef Stalin to był taki międzynarodowy socjalizm. Faszyzm to tak jak u Mussoliniego we Włoszech, gdzie było kilka trupów. Za Piłsudskiego w Polsce też było kilka trupów. I tak mniej więcej wygląda faszyzm. Jest to opieka społeczna...

A te trupy? Jakoś ich teraz nie ma?

- To nie polega na ilości trupów, ale na ilości urzędników, jacy kontrolują nasze życie. Oni są! Mało kto wie, że na przykład bezpieki w Polsce jest teraz cztery razy więcej, niż było za Kiszczaka! Aparatów podsłuchowych jest 500 razy więcej, niż było za tzw. komuny. Na każdym rogu ulicy stoją kamery, które nas kontrolują... Ale chodzi też o urzędników, takich normalnych, którzy wydają polecenia. 10 lat temu mogłem jeszcze postawić płot wokół swojego domu, dzisiaj nie mogę, bo muszę mieć zezwolenie z powiatu czy czegoś podobnego... Nawet za Stalina czy Hitlera góral handlował oscypkami, jak chciał. Ja mogłem sobie kupić oscypek na rogu, ale teraz już nie mogę... I to jest właśnie to: kontrola państwa nad obywatelem!

Dlaczego Unia Polityki Realnej nie lubi Platformy Obywatelskiej?

- Po prostu dlatego, że obiecywali liberalizację i jej nie zrobili! Hitler nie obiecywał w Polsce liberalizacji, więc do niego o to akurat pretensji mieć nie można, a do Platformy można.

Napisał pan, że Platforma to oszuści...

- Bo po prostu jest to oszustwo. Co śmieszniejsze: oni nie tylko nie robią, ale się jeszcze cofają w niektórych sprawach. Nie widzę ani jednej obietnicy Platformy, która była spełniona. Chyba ani jednej. Natomiast biurokracja u nas się rozrasta. Nie winię akurat Platformy, ale ona pozwala, żeby to się rozrastało. Biurokracja ma swoje prawa - jak już raz się zacznie robić socjalizm, to później on się rozwija już automatycznie! Urzędnicy rozbudowują swoje imperia, a Platforma nic nie robi.

To jest jakaś norma, że politycy kłamią? Czy nie da się inaczej?

- W demokracji nie muszą kłamać, bo przecież normalny człowiek i tak nie rozumie, co się do niego mówi, więc wszystko jedno co się do niego mówi...

Ale obywatel nie bardzo chce znać prawdy?

- Nie lubi znać prawdy! Rzymianie mówili: niech będzie oszukiwany, jak chce! Byłem kiedyś na spotkaniu, przed traktatem akcesyjnym (do UE - przyp. red.), i tam było jakieś 600 - 700 osób. To był taki amfiteatrzyk nad morzem, w którym trwała ostra dyskusja, czy być za, czy przeciw. Po około godzinie zażartych sporów przerwałem dyskusję i zapytałem: kto z państwa przeczytał ten traktat, albo widział go w ogóle na oczy? Ani jedna ręka się nie podniosła do góry!

Bo to opasłe dzieło...

- Ale sam ten traktat właściwy to niewielki. Tu można powiedzieć o tej "liberalizacji" , która jest w Unii Europejskiej. Otóż większość tego traktatu zajmowały takie postanowienia, że np. ciasteczka firmy Marcinkowski & Co z Krakowa, ulica taka i taka, będą sprzedawane w Unii od 15 stycznia 2009 roku...

Pewnie przyglądał się pan szczytowi klimatycznemu w Poznaniu?

- Nie, no przecież wariatów nie będę oglądał! To są po prostu złodzieje, którzy chcą nas okraść, i dyskusje na ten temat to są wynurzenia świadomych i celowych złodziei, którzy chcą ukraść dwa biliony, czy trzy biliony dolarów. Przy czym oni liczą na to, że te 10 procent zawsze im się jakoś do łapy przylepi. To są cwaniacy, a reszta to są po prostu idioci. Przy okazji: ja nie rozumiem jednego: dlaczego rząd z tymi ekologami w ogóle rozmawia? W wyborach w Białymstoku, gdzie była ta afera z Rospudą, UPR dostał ponad 4 proc. głosów, a zieloni 0,17 proc. Dlaczego się z nimi w ogóle rozmawia? Nie rozumiem.

Runda 3: Państwo traktuje nas jak dzieci

Krzysztof Fijałek: Proszę dokończyć zdanie: demokracja to...

Janusz Korwin-Mikke:- ... śmierdzące gówno!

Nie zgadza się pan z Winstonem Churchillem?

- Churchill walczył o władzę w demokracji, więc kłamał jak każdy polityk demokratyczny.

- Pan sobie pozwala używać na demokracji...

- No bo jak można poważnie traktować ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a pracownik uniwersytetu jeden głos?!

Państwo myślicie, że to wszystko tak przypadkiem, że jest coraz większa głupota na świecie, w Ameryce, wszędzie... To jest efekt demokracji! To nie jest przypadek! I będzie jeszcze głupiej, zobaczycie państwo!

Twierdzi pan, że państwo traktuje nas jak dzieci...

- Tak. Większość ludzi jest jak dzieci, więc traktują nas jak dzieci. Są dwa podejścia do obywatela: maternalistyczne i paternalistyczne. Mamusia mówi: nie ruszaj tego, nie ruszaj, bo się oparzysz! A tatuś mówi: tego ci nie wolno, a tu, jak chcesz, oparzysz się, to dobrze. Nauczysz się na przyszłość, ale jak złamiesz zakaz, to pasem... Otóż mnie odpowiada ten drugi system: bardzo mało zakazów, ale za to przestrzeganych!

Przeszło do historii pana sformułowanie "rząd rżnie głupa". Wciąż rżnie? Każdy rząd?

- Tak, oczywiście. Nawet w tej samej dziedzinie. Była omawiana jakaś podwyżka cen energii i któryś z ministrów, tak jak pan Osiatyński wtedy, tłumaczył, że on sprawdzi, dlaczego podniesiono ceny pieczywa itd. Ludzie są tak głupi, że można im wszystko wmówić. Jeżeli już wierzą w globalne ocieplenie, to znaczy, że ludziom już wszystko można wmówić!

Jak pan reaguje na to, czym się zajmują media? Na przykład: bardzo rozdmuchany spór prezydent - premier...

- To taka zagrywka, żeby ludziom się wydawało, że oni czymś się od siebie różnią.

Nie różnią się?

- A co, widzi pan różnicę między rządami PO a PiS? Bo ja nie widzę!

Jak pan postrzega gruzińską wyprawę prezydenta?

- Albo pan Saakaschwilli ustawił tam kilku swoich ludzi, żeby postrzelali i pokrzyczeli po rosyjsku, albo dano sto dolarów kilku Osetyńcom, żeby to zrobili...

A z punktu widzenia zadymy, jaka się wokół tego zrobiła? Warto było to tak nagłaśniać?

- Teraz na szczęście już ucichło, bo ludzie wiedzą, że to jest machinacja gruzińska, więc media wolą tego nie dotykać. Gruzini to chytrzy ludzie... Był taki jeden, Józef Stalin. Do dzisiaj ma pomniki w Gori.

Cytat: "Wojsko musi stale walczyć, inaczej: rdzewieje. Poza tym widzicie państwo, jak inne państwa nie kwapią się z wysyłanie wojsk np. do Afganistanu, a można by na tym nieźle zarobić. Wywalczyć niepodległość dla Katangi w zamian za odpowiednie udziały w złożach". Kto to powiedział?

- Ja. Jestem imperialistą. Jeżeli mielibyśmy armię zawodową, to jak najbardziej. Poborowych nie wolno wysyłać za granicę. Żołnierz zawodowy po to jest, żeby walczył. Można wyzwolić Katangę...

Ale najemnika można tez stracić, bo ktoś go może podkupić.

- Żołnierzy najemnych pracujących dla firmy Blackwater jest trzy razy więcej niż Brytyjczyków w Iraku, dwadzieścia razy tyle, ilu mieliśmy tam Polaków. Jakoś nie słychać, żeby przechodzili na drugą stronę.

Może nie mieli lepszej oferty?

- Arabowie mają pieniądze i mogliby ich kupić. Najemnik ma jednak swój honor, w odróżnieniu od poborowego, u którego z tym różnie.

A prywatne samoloty bojowe?

- Ja chcę, żeby w Polsce byli miliarderzy, multimiliarderzy... I takich byłoby stać na lepszy samolot...

- I hobbysta w myśliwcu będzie walczył z zawodową armią?

- Kto mu każe? Niech się szkoli jak Fosset. Fosset by walczył...

Runda 4: Wolny rynek

Krzysztof Fijałek: Kolejny cytat z pana: "Postęp bierze się z likwidacji miejsc pracy"...

Janusz Korwin-Mikke: - Oczywiście! Jeżeli np. komputer zamiast przez 20 ludzi zostanie wykonany przez 10, to jest postęp. Cały czas staramy się, żeby były wolne miejsca pracy. Każdy wynalazca, który pracuje przy nowym wynalazku, musi skądś wziąć ludzi do pracy. Musimy zwalniać ludzi z pracy, a nie tworzyć miejsca pracy. Bo inaczej będzie to samo, co robili komuniści, którzy mówili, że trzeba rozwijać klasę robotniczą...

Ale to grozi tym, co mieliśmy w wolnej, ale biednej Polsce przedwojennej, kiedy mieliśmy nadmiar rąk do pracy...

- Wtedy właśnie rząd walczył z bezrobociem. Nie słyszałem, żeby w Ameryce ktoś przez XIX wiek walczył z bezrobociem. I właśnie dlatego miliony ludzi przyjeżdżały do Ameryki i znajdowały pracę. Bo nikt tam nie walczył z bezrobociem. Walka z bezrobociem jest po to, żeby banda z rządu mogła zarobić na walce z bezrobociem!

Nie będę pytał o to, czy w Polsce istnieje wolny rynek, bo pan pewnie powie, że nie...

- (śmiech) Nawet oscypków nie można sprzedać, więc jak ma istnieć wolny rynek?

A są jakieś obszary, w których wolny rynek u nas funkcjonuje?

- Bimbrownictwo... No, ale za komuny też istniało bimbrownictwo. Za Hitlera też był podziemny wolny rynek. W Polsce nie ma wolnego rynku! Każdym skrawkiem życia gospodarczego rządzą jacyś urzędnicy i wyciągają łapę po łapówkę, żeby można było normalnie pracować. To jest tak pomyślane celowo, to nie jest przypadek. Tak celowo budowano III Rzeczpospolitą. Świadomie po to, żeby można było kraść!

A czy są gdzieś na świecie państwa, o których pan może powiedzieć, że jest tam rozwinięty wolny rynek?

- Sporo wolnego rynku jest w Sułtanacie Brunei, wolny rynek jest w Lichtensteinie... Ale w tej chwili wszędzie na świecie urzędnicy się nauczyli, że jak nie ma wolnego rynku, to można kraść. Politycy też się nauczyli, że po cholerę wolny rynek, jak ludzie wcale tego nie chcą. To jest tak, jak podczas głosowania w rodzinie słowików. Jak jest słowik, słowikowa i jedenaścioro słowicząt, i powstaje problem, czy sfrunąć z gałęzi, to dziewięcioro słowicząt mówi, że to jest straszne. I że się boją... No i tata je musi zrzucić z gałęzi! One umieją latać, ale trzeba je do tego zmusić! Człowiek sobie daje radę na wolnym rynku. Każdy wie, że trzeba tanio kupić i drogo sprzedać - to jest wszystko! Nic więcej nie trzeba, żeby sobie radzić na wolnym rynku, gdzie nie ma żadnych urzędników. W przeciwnym razie głównym problemem jest zdobycie zezwolenia, a nie wyprodukowanie czegoś.

Jeżeli obecnie zgadzamy się na upadłość naszych stoczni, to może jesteśmy bliżej wolnego rynku niż na przykład Europa?

- Sprzedano Stocznię Gdańską jakiejś firmie z Donbasu. Dobrze. Tyle, że ta firma natychmiast wystąpiła o 400 mln złotych dotacji od rządu! Jaka to prywatyzacja? Taka stocznia ma upaść! Jeżeli nie opłaca się produkcja statków, to trzeba sprzedać stocznię, postawić tam 5 tysięcy budek z hot dogami i coś tam będzie. Ludzie będą mieli pracę. Trzeba wierzyć, że jeżeli się zwolni ze stoczni inżynierów, to biedacy coś wymyślą, żeby przeżyć... Weźmy choćby takiego Billa Gatesa czy Donalda Trumpa.... Oni zaczęli robić kariery, bo ich zwolniono z pracy! Wielkie firmy powstają dzięki ludziom wyrzuconym z roboty.

Znalazłem u pana coś niepokojącego, a mianowicie sformułowanie, że wszystkiego sprywatyzować się nie da...

- Niestety nie da się, bo np. jeżeli nawet armia ma być prywatna, to minister i sztab musi być państwowy. Albo policje mogą być różne, takie czy inne, ale jakiś taki "interpol" ogólnopolski musi być. Polityki zagranicznej w ogóle nie da się sprywatyzować. Są więc takie dziedziny. My w Unii Polityki Realnej przewidujemy istnienie aż sześciu ministerstw, może nawet w pięciu byśmy się zmieścili. Szwajcaria ma pięć ministerstw i jakoś nie widać, żeby głodowali z tego powodu...

Mieli trochę inną przeszłość...

- Co mnie obchodzi ich przeszłość! Pluńmy na przeszłość i myślmy o przyszłości! Ale wnioski z przeszłości warto wyciągać.

Runda 5: Kryzys dopiero nadejdzie

Krzysztof Fijałek: Kto nas wpędził w ten kryzys?

Janusz Korwin-Mikke: - Nie ma w Polsce żadnego kryzysu.

Ale na świecie, w Ameryce?

- Kryzys jest w Ameryce z tego powodu, że od lat już chyba 50. rząd w sposób specjalny popiera tam budownictwo indywidualne. Im więcej popiera, tym więcej głosów dostaje w wyborach. I w końcu ten socjalizm trzasnął. Jak zaczęto dawać pożyczki ludziom, których na to nie było stać, to w końcu te fundusze trzasnęły i pociągnęły za sobą całą kupę innych bankructw. Lehman Brothers i innych. Handel tymi śmieciowymi obligacjami świadczył o tym, że to wszystko jest na krawędzi. To wszystko dotyczy marginesu.

Tak samo jak atak na Twin Towers w Nowym Jorku, który kosztował życie trzech tysięcy ludzi. Tyle ginie na drogach w dwa tygodnie. Z tego powodu, z powodu takiego drobiazgu, wydano ustawy, które zlikwidowały wolność w Ameryce. Spowodowały, że przy każdym wsiadaniu do samolotu człowiek jest kontrolowany 20 razy. Był taki moment, że trzeba się było do naga rozbierać. Zlikwidowano wolność.

Wprowadzono dokumenty biometryczne...

- Coś strasznego. Są nawet podejrzenia, że rząd świadomie dopuścił do tego zamachu. Może sam tego nie zrobił, ale do tego dopuścił, aby mieć pretekst do wprowadzenia tych wszystkich potwornych ograniczeń wolności obywatelskich. Dokładnie to samo jest w gospodarce.

Właściwie jest jeszcze gorzej, bo nadeszła era nacjonalizacji banków w Ameryce, w Europie Zachodniej.

- Wykorzystują kryzys, żeby wprowadzić jeszcze większy socjalizm, co spowoduje jeszcze większy kryzys. I ten będzie już poważny. Jak się zaczął kryzys, tłumaczyłem wszystkim, że to nie jest żaden kryzys. Że to nie jest ten kryzys, który będzie.

A jakie będą objawy "tego" kryzysu?

- Ooo... Nie to, że zamiast plus 5 proc., będziemy mieć tempo rozwoju plus 4 proc., czy plus 3 proc. To będzie minus 20 proc.! To będzie prawdziwy kryzys.

Przewiduje pan kryzys, który obejmie realną gospodarkę?

- Obejmie realną gospodarkę. Bo teraz to mamy tylko kryzys finansowy.

Z olbrzymim bezrobociem, ze spadkiem przychodów?

- Bezrobocie nie jest konieczny objaw kryzysu. Firmy będą się zamykały. Najważniejsze jest to, że zbankrutują towarzystwa emerytalne. To samo, co w Argentynie, tylko na skalę ogólnoświatową. Państwo zdają sobie sprawę, że ZUS nie ma żadnych pieniędzy, a OFE posiadają obligacje rządowe. Któregoś dnia rząd powie: Przykro mi bardzo, ale nie będziemy płacili. Tak, jak w Argentynie.

Tak źle chyba nie jest...

- Tak jeszcze nie jest, ale tak się stało w Argentynie. I tak będzie w Polsce i w całej Europie. Może poza Wielką Brytanią.

Nasz model jest zbliżony do brytyjskiego.

- Tak, ale tu chodzi o ilość pieniędzy. Mianowicie brytyjski fundusz emerytalny ma konkretne pieniądze, a polski nie ma nic. Ma długi.

91 mld zł chce przeznaczyć rząd premiera Tuska na ratowanie, wspomaganie gospodarki.

- To znaczy, że 9 mld, czyli 10 proc. chcą ukraść. Tyle wynosi mniej więcej łapówka za przyznanie czegoś.

Co to znaczy przeznaczyć 91 mld zł...

- 91 mld trzeba komuś zabrać.

Komu?

- Panu, czy mnie. Wszyscy będą mieli mniej pieniędzy. Przecież przedsiębiorcy będą musieli podnieść cenę towarów. Jeżeli komputer kupię - załóżmy - nie za 1000 zł, a za 1200 zł, to będę miał 200 zł mniej do wydania na coś innego. I to będzie kryzys. Krótko mówiąc, żeby dać ludziom 1000, trzeba zabrać komuś 1400. O tyle się gospodarka pogorszy, a nie polepszy. Nie ma innej metody.

Czy ktoś wygra na kryzysie?

- No ci, którzy wezmą łapówki na walce z kryzysem.

Runda 6: Unia Europejska

Krzysztof Fijałek: Znowu cytat: " Nasłani jak za Stalina, czy cara komisarze rządzą Polską, dyktując Polsce prawa, a posłowie posłusznie to zatwierdzają. Na rozbiorowym sejmie w Grodnie przynajmniej milczeli. Tu ochoczo przytakują"...

Janusz Korwin-Mikke: - Chcę jasno powiedzieć, że ja mam wybitną niechęć do eurokracji. Natomiast chcę powiedzieć, że nasze własne rządy są od niej niewiele lepsze, a nawet gorsze. Rzecz w tym, że jeżeli raz wejdziemy do Unii Europejskiej, jeżeli ratyfikujemy Traktat Lizboński, to powstanie państwo Unia Europejska, z którego nie da się już wyjść. Przypominam, że formalnie jesteśmy we wspólnocie, że formalnie nie istnieje Unia, choć de facto istnieje, tak jak istnieje konkubinat. Jeżeli 27 statków płynie w złym kierunku, to każdy może powiedzieć: no to my zawracamy. A jeżeli połączy się je drągami, to zawrócenie któregokolwiek z nich jest praktycznie niemożliwe. A jak kilka zechce zawrócić, to się je spacyfikuje. Tak więc pójdziemy w złym kierunku i ja się tego bardzo boję.

- Czego najbardziej?

- Gospodarki takiego państwa, socjalizmu.... I jest jeszcze jedno, o czym się powszechnie nie mówi. Otóż granica polsko-niemiecka była przez 500 lat najspokojniejszą granicą w Europie, nie mieliśmy żadnych wojen. Dlaczego? Bo Niemcy były podzielone na kilkadziesiąt, a momentami nawet kilkaset państw i państewek. Kiedy się zjednoczyły, wybuchły od razu dwie wojny światowe. Powstaje pytanie, co się stanie, jak się zjednoczy cała Europa?

- Europa nie działa w próżni. Powstaje pytanie, czy na dłuższą metę będzie w stanie rywalizować z Ameryką, z Chinami, z Rosją?

- Lichtenstein nie rywalizuje z nikim i jakoś żyje!

- Bo jest pomijany jako nieistotny z punktu widzenia geopolitycznego.

- Ale tam się dobrze żyje!

- Ale nie da się z Lichtensteinu zrobić 40-milionowej Polski...

- Po co? Jeżeli pan chce, to podzielmy Polskę na 40 kraików i w każdym będzie jak w Lichtensteinie!

Nie o to chodzi. Nie ma uczestnika rywalizacji globalnej pod nazwą Lichtenstein.

- Ale po co mamy rywalizować globalnie?

Bo tak wygląda polityka światowa. Tworzą się mocarstwa, albo chcą się tworzyć.

- Najmocniej przepraszam, ale tak samo jak Niemcom, odmawia się Rosjanom. Bo jak się zjednoczą w Związek Sowiecki, to będą przewodzić bratniej rodzinie narodów...

No i przewodzili!

- Tak, ale do tego dopłacali. Rosyjska federacja była najbiedniejszym krajem w Związku Sowieckim. Inni się bogacili - Litwa, Łotwa, Estonia, Gruzja - a Rosja do tego dokładała, żeby je utrzymać w ryzach Za to mogła mówić, że jest wielkim imperium. To samo jest z Niemcami. Niemcy dokładają ogromne pieniądze do Unii Europejskiej, żeby mieć złudzenie, że są wiodącym narodem Europy. I co mamy zbudować mocarstwo europejskie i wdać się w rywalizację ze Stanami Zjednoczonymi? Ja nie chcę się wdawać w taką rywalizację. Mam zapędy imperialne, ale nie chcę.

Wolny rynek w wymiarze globalnym polega na tym, że ten, kto jest aktywny w globalnej wymianie, zdobywa inne rynki. Uzależnienie od importu nie jest dobrą cechą.

- Fenicjanie opanowali w zasadzie całe Morze Śródziemne, jeśli chodzi o handel. Jak założyli własne państwo o nazwie Kartagina, wdali się w wojny punickie, przegrali i przestali istnieć. Po cholerę im to było? Można handlować, nie tworząc państwa. Nawiasem mówić: Żydzi mieli się świetnie, dopóki nie mieli Izraela, do którego muszą bez przerwy dokładać. Sami Żydzi amerykańscy dokładają do Izraela 5 mld dolarów ze składek indywidualnych.

Czy Europa jest zagrożona, jeśli chodzi o dostawy energii z Rosji? Czy jej przyszłość jest zagrożona poprzez uzależnienie od tych dostaw?

- Tak! Bo Rosja ma zapędy imperialne. Ale Lichtenstein jakoś się tego nie obawia! Obawiają się kraje UE, a Lichtenstein nie. Ciekawa sprawa, prawda?! Na wszelki wypadek nie trzeba zatapiać kopalń węgla kamiennego. Trzeba u nas zbudować sieć sześciu-siedmiu elektrowni atomowych? Ci tak zwani ekologowie, którzy są przeciwko takim elektrowniom, są przeciwko środowisku i są agentami rosyjskimi. Ciekawe, ile im Rosja za to płaci?

Rozmawiał Krzysztof Fijałek

22.12.2008r.
Interia.pl

 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet
NASZE DROGI - button AKTUALNOŒCI W RR NAPISZ DO NAS