Animacje i prezentacje  


* Wielkanoc 2010

 

 

 

 

 

10 kwietnia 2010 roku na lotnisku pod Smoleńskiem 16 minut wcześniej, a nie o 8,56 jak przekazały ich media zginął prezydent Kaczyński z żoną i towarzyszącymi im osobami.

Mediom

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru...
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Marcin Wolski

***

Dolecieli

Skrzydłem drzewka skosili, jak to na mokradłach
Darmo na nich czekały krzesła i parasole
I już w kolumnie idą z widziadłami w szmatach
Dołączyli po latach do tych, co tam w dole.

A ty dotknij się trumny, przecież nie ugryzie
Cały kraj bierze udział, biskupi, trębacze
Media idą w pochodzie, polityka idzie
A kamera notuje, kto najładniej płacze

Dołączyli po latach do tych, co już w raju
Zostawili swe biura, chyże limuzyny
Dla tych czaszek dziurawych, co wiecznie wołają
Więc dotknij twardej prawdy, swojej dotknij winy

Polski dotknij jak boli, obudź się w swym kraju
Oni już dolecieli, my we mgle krążymy.

Piotr Wojciechowski
Warszawa, 13 kwietnia 2010

***

Do Jarosława Kaczyńskiego

Ojczyzna jest w potrzebie - to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

Polska - mówią - i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

Polska - mówią - wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować - niech klęczy na grochu

Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

I znowu są dwie Polski - są dwa jej oblicza
Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
A on wiedział - że tego nie wolno wybierać

Dwie Polski - ta o której wiedzieli prorocy
I ta którą w objęcia bierze car północy

Dwie Polski - jedna chce się podobać na świecie
I ta druga - ta którą wiozą na lawecie

Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

Powiedzą że to patos - tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

Co zrobicie? - pytają nas teraz przodkowie
I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

To co nas podzieliło - to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas teraz pyta to spalone ciało

I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma - Drogi Panie Jarosławie

Jarosław Marek Rymkiewicz
Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku

 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet