O RUCHU RODAKÓW
PRZYSTAP DO RUCHU RODAKÓW
RODAKpress - head
HOME - button

Zakopane bez pamięci - Katarzyna Nowaczyk

 

 

 

 

 

 


Zakopane bez pamięci

W związku z 120 rocznicą wykupienia przez hrabiego Władysława Zamoyskiego Zakopanego, Stowarzyszenie Teatralne Legion przygotowało spektakl pt. "Kto da więcej? Licytacja Zakopanego". W trakcie jubileuszowych obchodów, młodzież kórnicka (gimnazjaliści i studenci) pod czujnym okiem reżysera Wojciecha Kopcińskiego i artystyczną opieką Anny Łazuki-Witek - autorki scenariusza, zaprezentowała swoistą scenę faktu, ukazując wiarygodny, gdyż poparty prawdą historyczną portret fundatora Morskiego Oka.

Myślenie przestrzenią

"Rano. Świta zaledwie. Na Giewontu głowie opierają się senne, błękitne niebiosy.". Wrażenie które trudno przecenić, gdy nauce roli towarzyszą opisywane przez poetę obrazy, miejsca. Nic bardziej nie uwiarygodnia sztuki jak samo życie. Kiedy patrzysz, czujesz, przeżywasz i uczestniczysz, nie ma mowy o sztucznym katalizowaniu emocji. Oszołomiony chłoniesz bez pamięci piękno krajobrazu, a potem szukasz tylko ujścia dla rozbudzonych emocji. Scena tego wymaga, a widz z nadzieją oczekuje.

Nie(d)oceniony

Teatr Legion wpasował się w górską przestrzeń nie tylko dzięki korespondencji sztuki i przyrody. Za sprawą sceny faktu udało się zaprezentować także postać hrabiego Władysława Zamoyskiego, organicznie z Zakopanem związanego. Jest on ikoną, symbolem, autorytetem, legendą.

Ikoną przykładnego, uczciwego i oszczędnego życia. Symbolem walki dla dobra Polaków i miłości do Polski. Autorytetem przez wielu umyślnie rujnowanym i podważanym. Legendą częściowo zapomnianą. Myśleniu o Zamoyskim towarzyszy ambiwalencja uczuć. Z jednej strony - podziw, szacunek i uznanie. Z drugiej - pełne żalu i goryczy komentarze, częściowo zmyślone zarzuty, złośliwe uwagi. Jedni kochają, inni piętnują, jeszcze inni. nie znają.

Wre więc nieustannie w Zakopanem tygiel pełen różnych namiętności. Także Legion swoim spektaklem "Kto da więcej? Licytacja Zakopanego" zamieszał w tym gotującym się kotle, by móc wydestylować prawdę o człowieku, który na tę prawdę zasłużył.

Doskonały scenariusz autorstwa Anny Łazuki-Witek, wnikliwy i wielostronny zupełnie wychodzi poza miałkie, łatwo dostępne informacje encyklopedyczno-anegdotyczne. Sięga on znacznie głębiej, uciekając od interpretacyjnego schematu. Zakopane, wraz ze swoim tętniącym sercem - Morskim Okiem, istnieje tak po polsku i dla Polaków, tylko za sprawą Zamoyskiego - i właśnie tę prawdę kórniczanie swym spektaklem prezentują stanowczo i z przekonaniem.

Na czym polega siła oddziaływania "Kto da więcej? ." w Zakopanem?

Przede wszystkim chodzi o konkret miejsca. Przejmujący obraz gór i autentyczny portret człowieka namalowany kreską Prawdy porusza, każe pamiętać, a przede wszystkim rozbudza z życiowego i myślowego odrętwienia.

Ujarzmianie przestrzeni

- Jeden panocek mioł we krwi 9 promila okowitki. Jechoł maluchem, a na tylnym siedzeniu owce tyz mioł . Hej! Mówie panocku, u nos to są cyrki...

I tak oto z góralskim "hej" mija droga z Kir do Kuźnic, gdzie mamy wystąpić po zakończeniu sesji popularnonaukowej poświęconej Zamoyskiemu i ocalonym przez niego dobrom zakopiańskim. Nowoczesny, przestronny i całkowicie odnowiony budynek dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego prezentuje się dostojnie, stanowiąc doskonałą mównicę dla licznie zgromadzonych prelegentów.

Rzut oka w kierunku pseudo-sceny. Niby pięknie, ale naszym potrzebom, chyba ten industrial nie jest w stanie sprostać. Nie ma jednak przestrzeni, której "ograć" by się nie dało. Z takim też przeświadczeniem, cierpliwie czekamy na ustaloną dla nas kolej w programie imprezy. Wszystkie te wymogi formalne, odstraszają nieco artystyczno-impresyjnego ducha teatru, ale ciągle gotowość zapał i skupienie.

W końcu... SPEKTAKL

Prawda w uszy kole

Nie ma w nim szału, świecidełek, pomponów. Nie ma obiegowych, powszechnie przyjętych frazesów i pusto brzmiących banałów. Nie ma schlebiania publiczności tanim efekciarstwem. Jest słowo. Słowo, które przenosi prawdę i tylko tą prawdą może się wybronić. I broni się. Taka prawda rezonuje. I to wystarczy.

Czy dla tych 40 minut na scenie warto było przemierzyć 497 kilometrów? Jeśli aktorstwo rozumieć jako posłannictwo, a sztukę jako poświęcenie, to zdecydowanie tak.

Impresje

- Myślałem kiedyś, że najważniejszy jest blichtr. Dałem się zwieść. Teraz wiem, że chodzi o coś dużo ważniejszego, chodzi o pamięć. I to właśnie chcę wam przekazać w Legionie. Młodość to beztroskie marzenie o splendorze i sławie - i dobrze, nie będę starał się was przed tym uchronić. Przychodzi jednak w życiu czas, kiedy zaczyna czegoś brakować... Wy przynajmniej będziecie już wiedzieć czego.

Spacer Doliną Kościeliską jest doskonałym pretekstem do rozmowy z Wojtkiem. Do słuchania i wsłuchiwania się. Zdumiewający krajobraz ma w sobie dziwną moc wyzwalania najśmielszych myśli. Nabierasz pokory, a jednocześnie odnajdujesz w sobie siłę, by podjąć wyzwanie, zdobywając nowe szczyty.

- Wiele lat pracuję już w teatrze. Wiele widziałem i dzięki temu wiem, że nie chciałbym już wrócić do teatru państwowego. Rutyna prowadzi do wyjałowienia aktorów. A zneutralizowanej wiekiem pasji nie zrekompensuje nawet najlepszy warsztat. Dlatego stawiam na was, młodych. W was jest siła. Może spektakle niektórych rażą nieoswojoną jeszcze tremą, niewprawnym ruchem i drżącym głosem... Ale wszystko to jest prawdziwe. Wszystko to ocala MYŚL. A dopóki jest myśl - nasza grupa istnieje...

Przyroda jest nieprzejednana w kreowaniu urzekających obrazów. Wzruszająca, choć sama w swym majestacie niewzruszona. Ciągle niewypowiedziana, choć wypowiadająca się... Niedościgniona w bezbłędnym planowaniu. Jak bardzo chciałoby się ten ład i harmonię przenieść do własnego życia... Być najmniejszym kamykiem w potoku, byleby tylko mieć pewność, że to właśnie ten potok...

- Przypadek dla mnie nie istnieje. Życiem kieruje przeznaczenie, a nie zwykły zbieg okoliczności. Może dlatego wszystko ma swój sens, choć czasem niewidoczny z jednej perspektywy...

Wysoko w skale, nad potokiem wykuty ołtarzyk z Matką Boską. Niesamowite wrażenie wywierają na turyście takie symbole ukryte przez górali w architekturze przyrody. Symbole wiary, oddania, przywiązania. To trochę tak, jak gdyby mówili oni: "Tak, tak, pikne są nase polskie góry pikne, ale wsytko to, nie naso rzec, a Pana nasego...Wsytko to Bogu nasymu zawdzięcomy.."

- Gdyby nie to, że byłem zmuszony wyjechać z kraju, nigdy nie zostałbym pisarzem. Wydałem już dwie książki, nad trzecią pracuję. Jeśli człowiek nosi COŚ w sobie, to w końcu znajdzie sposób, żeby to wyrazić. W Niemczech nie mogłem być reżyserem, jednocześnie, nie mogłem milczeć. Poza tym... na emigracji odczuwa się znacznie bardziej więź z ojczyzną, znacznie silniej poszukuje się z nią kontaktu. Moją formą duchowego kontaktu jest pisanie...

Na pamiątkę

Trudno czasem wracać. Nie tylko ze spaceru. Ale w ogóle. Do codzienności naznaczonej rutyną i przyziemnymi obowiązkami.

Łatwiej, kiedy wraca się do domu z jakąś pamiątką.

Pobyt w Zakopanem rozbudził we mnie pasję na nowo. Pasję szczerą i nieprzejednaną. Pasję, która umie słuchać. Pasję, która wymaga nauki. Pasję, która domaga się przewodnika. Pasję, która prowadzi do celu. Pasję, która jest żywą pamiątką.

Katarzyna Nowaczyk

14.06.2009r.
RODAKpress

 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet
NASZE DROGI - button AKTUALNOŒCI W RR NAPISZ DO NAS