| Katarzyna Nowaczyk, ur. 07.07.1989 w Kościanie. Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej, a także reklamy i promocji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. |
Rozważania o kamieniu
By uśmiechać się, wtaczając...
Geologia ludzkiej świadomości i strukturalność osobowości - czyli o mineralogii człowieka
(z inspiracji Wielką Triadą: Syzyfa - Camus'a - Hemingway'a)
Syzyf mozolnie wtacza swój kamień przeznaczenia na stromą górę. Jego wysiłek wydaje się być całkowicie pozbawiony sensu. I tak właśnie jest! Samo symboliczne "wtaczanie" nie ma przecież najmniejszego znaczenia.
A zatem, czyż Syzyf miałby być jedynie pozornym i bezrefleksyjnie akceptowanym archetypem pracy niestrudzonej, która w swej istocie jest wykoślawioną, ujętą w ironiczny nawias walką Don Kichota z wiatrakami?
Nie sam trud, nie sama praca stanowią istotę, ale te ludzkie działania, które generują potrzebę myślenia, dziwienia, zadawania pytań i w końcu rozumienia. Iluminacja świadomości prowadząca do swoistej epifanii wolności - oto co ratuje Syzyfa przed druzgocącą porażką, przed całkowitym zdegradowaniem Człowieka, którego ma on w sobie. A zatem, ocalenie człowieczeństwa dokonuje się dzięki myślowo - duchowemu przezwyciężeniu niedoli, w całej jej nieuchronności i powtarzalności.
Albert Camus, formułując swe egzystencjalistyczne tezy, wykorzystał postać władcy Koryntu borykającego się z karą bogów. Camus zdaje się twierdzić, że nie sama droga, nie sama chęć osiągnięcia celu, nie konsekwencja i niezłomność, lecz jedynie "błysk człowieczeństwa", jakiego doznaje Syzyf w momencie staczania się kamienia decyduje o jego przewadze i potędze. Potędze człowieka. Potędze człowieczeństwa.
Kamień grozy.
Kamień udręki.
Kamień przeznaczenia.
Kamień oswojony.
Praca Syzyfa nie może być więc nawykiem, łatwym przyzwyczajeniem.
Poza ludzkim wyobrażeniem pozostaje chyba zaakceptowanie życia, w którym brak nadziei. Zaakceptowania życia jako nieprzerwanej klęski.
Syzyf zneutralizował swoje cierpienie. drwiną! Któż powiedział, że widząc spadający głaz nie uśmiecha się on ironicznie w geście niezwykle autentycznego pogodzenia się z własnym losem. Tadeusz Borowski pisał: "Niekiedy skala reagowania jest zbyt mała i gdy się sięga tragicznego dna, wtedy wyzwala się śmiech". Śmiech wyrażający bezbronność, a jednocześnie śmiech oczyszczający i ocalający. Śmiech, który staje się atrybutem zwycięstwa. Śmiech ewokujący nadzieję.
Spytam dość prowokacyjnie: czy w takim razie Syzyf osiągnął sukces? Jeśli wierzyć Hemingway'owi, to nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości. Mówił on przecież: "Nigdy nie dopuszczać do zniechęcenia - oto tajemnica sukcesu".
Syzyf świadomy.
Syzyf akceptujący.
Syzyf pełen nadziei.
Syzyf śmiejący się.
Czy jednak niezłomna postawa Syzyfa nie wydaje się być zupełnie wyabstrahowana z otaczającej nas rzeczywistości, a jego przykład utrwalony jedynie przez szkolno - obligatoryjny automatyzm? Czy Syzyf uczy nas jeszcze czegokolwiek?
Wiary? Pewnie tak.
Optymizmu? Na swój sposób na pewno.
Wytrwałości? Niezaprzeczalnie.
Ale gdybym musiała wyrazić to jednym słowem to powiedziałabym - bezkompromisowości. A zatem, przede wszystkim..
Syzyf bezkompromisowy!
Katarzyna Nowaczyk
03.12.2009r.
RODAKpress