O RUCHU RODAKÓW
PRZYSTĄP DO RUCHU RODAKÓW
RODAKpress - head
HOME - button
ODE MNIE - TOMASZ DOMALEWSKI

 

 

 

 

 

 


Bredzić może każdy

Nasi politycy nie przebierają w słowach. Bzdura goni bzdurę, prostactwo jednych ściga się z prostactwem innych.

Dawniejsza przypowieść Jarosława Kaczyńskiego o miejscu postoju ZOMO już dawno została wyparta przez kolejne. Ostatnio Donald Tusk w Sejmie miał czelność naubliżać opozycji od złodziei i szabrowników. Partyjna koleżanka premiera Iwona Śledzińska-Katarasińska uznała, że "ten, kto mówi o dalszym upolitycznianiu TVP, to bezczelny łgarz. To chamstwo". A zarzut o dalszym upolitycznianiu poprzez nową ustawę stawia nie tylko opozycja. Mówią o tym także najwybitniejsi twórcy kultury, zarzut stawia także były prezes TVP, który zasiadł na Woronicza dzięki poparciu PO, Jan Dworak. Inna posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska, krytykując słowa wypowiedziane przez Nelly Rokitę o metodzie in vitro uznała, że Rokita obraziła wszystkie kobiety. Kidawa-Błońska argumentuje jak wybitni pismacy z "Trybuny Ludu". Oni też wypowiadali się wyłącznie w imieniu wszystkich.

Brednia goni brednię, tylko na popis Jarosława Kaczyńskiego rzuciły się kiedyś prawie wszystkie redakcje prasowe, radiowe i telewizyjne. Bredni wygłaszanych przez dziś rządzących nie słyszy prawie nikt. Szczególnie z grona poprzednich krytykantów.

30. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Wizja bez PO

Premier się zbłaźnił i ośmieszył swój urząd twierdząc, że nie wiedział, co posłowie partii, której osobiście twardą ręką przewodzi, uchwalili w sejmie wcześniej. Błaznów uczynił także z posłów, którym w ciągu paru minut kazał myśleć inaczej, czy wręcz wydał nakaz bezmyślności. Teraz ustawa medialna, która i tak była kompromitacją ustawodawczą, znajdzie się tam, gdzie jej miejsce. Na śmietniku. Chciałoby się powiedzieć historii, ale byłaby to obraza historii.

Po tym politycznym skandalu oszukanym przez koalicjanta posłom PSL nie pozostaje nic innego, jak zaproponować wspólnie z PiS i SLD kolejną wersję ustawy. Solidną, apolityczną, wciąż opartą na jakimś rodzaju abonamentu. Wbrew głosom rozmaitych partaczy, media publiczne są nie tylko potrzebne, ale wręcz niezbędne. Nawet w krajach najbardziej liberalnych istnieją, mają się dobrze i wszyscy solidarnie na nie płacą. O wiele więcej niż w Polsce. Muszą się więc i u nas znaleźć siły, które media publiczne uratują.

Tu każdy pakt jest do zaakceptowania. Liczyć się będzie tylko skuteczność. Uchwalenie takiej ustawy bez PO byłoby równocześnie poważnym ostrzeżeniem dla partii Donalda Tuska, że jest jakiś kres urządzania kpin z rządzenia.

26. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Misja obłudy

Teraz wszystko dla wszystkich jest chyba jasne.

Abonament telewizyjny zniszczony, pieniędzy dla Polskiego Radia i Polskiej Telewizji nie będzie. Ekipa Tuska osiągnęła swój cel - media publiczne skazano na zagładę. Oto właśnie toczyła się gra. A rząd swą telewizję i tak ma. Założę się, że każdy wie, o której mowa. Inna rządzącym już nie jest potrzebna.

Misja obłudy została wypełniona.

25. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Sikorski na tle

Radosław Sikorski zdobył się wreszcie na szczerość i oświadczył, że właściwie jest mu wszystko jedno, czy amerykański system antyrakietowy zostanie zainstalowany w Polsce, czy też w Rosji.

Widocznie minister Sikorski podczas następnej wizyty w Moskwie chce być przyjęty przez ministra Ławrowa dłużej niż przez kwadrans, jak było ostatnio. Być może wówczas podadzą mu nawet krzesło i coś na przekąskę. I będzie zezwolenie na fotkę z Putinem. W tle. Na portrecie. W taki właśnie sposób zasługuje się na zdjęcie.

24. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Głos partii

Gdy słucha się polskich polityków, prawie nigdy nie słyszy się ich samych. Za każdym razem odzywa się tylko głos partii. Jeśli ktoś próbuje się z tego szablonu wydostać, natychmiast dostaje po uszach.

Pod koniec ubiegłego tygodnia poseł Jarosław Gowin, bez niepotrzebnej obłudy ani fałszywej skromności zawiadomił, że prawdopodobnie zgłosi swą kandydaturę w najbliższych wyborach prezydenckich w Krakowie. Na razie osiągnął tyle, że jacyś inni, prawie zupełnie nieznani krakowianom członkowie PO, natychmiast zamiar Gowina oprotestowali. W imieniu partii oczywiście. Do nich, tak jak do większości aktywistów partyjnych, nie dociera normalna rzeczywistość. Taka mianowicie, że na partyjne zaszczyty zasługują przede wszystkim osoby, które nic nie zawdzięczają partii, natomiast partia wiele zawdzięcza im.

Krytykanci doktora Gowina postępują precyzyjnie na przekór tej zasadzie. I tak przeważnie bywa w innych partiach. Potrzebni są głównie tacy, którzy wszystko zawdzięczają przynależności organizacyjnej. Nimi manipuluje się z łatwością. Międzynarodówki nikt już dziś nie śpiewa, ale z przewodniej roli partii, także w życiu umysłowym, nikt zrezygnować nie chce.

22. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Cwaniak z polską dotacją

"Wprost" powiadomił, że jakiś duński cwaniak, artysta od siedmiu boleści, zrobił film "Antychryst", który to obraz jest zwykłą, pełnometrażową, pornograficzną szmirą, z kamerą prawie nieustannie wtykaną tam właśnie.

Bałwanami w sztuce nie zawsze trzeba się zajmować, ale ten przypadek jest nieco inny. Oto Instytut Sztuki Filmowej, utrzymywany w całości przez państwo polskie, przekazał realizatorom filmu okrągłą sumkę miliona złotych.

Ciekawe, kto w instytucie oszalał. Szefowa czy ktoś inny, kto zrobił jej nieprzyjemność za plecami. Jednak bez względu na wszystko, jest to skandal, za który ktoś powinien beknąć. To już polska kultura nie ma ważniejszych potrzeb niż wspieranie zidiociałych nowatorów z Danii?

17. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Sarkozy jak Attlee

Prezydent Sarkozy skompromitował się tak samo jak brytyjski premier Attlee tuż po wojnie.

Ani jednemu, ani drugiemu przedstawiciele Polski nie byli potrzebni w uroczystościach czczących zwycięstwo nad Niemcami. Attlee trząsł portkami przed Stalinem i dlatego bohaterscy polscy lotnicy ze łzami w oczach patrzyli, jak w Londynie defilują inni. Przed kim trzęsie portkami Sarkozy?

Najpewniej przed historyczną prawdą. Gdyby przeczytał choć urywek pięknej książki Lynne Olson i Stanleya Clouda "Sprawa honoru", wiedziałby cokolwiek o drugiej wojnie i cokolwiek o prawdzie. Wystarczyłby np. taki fragment: "W Polsce i poza jej granicami, pod angielskim niebem, w bezlitosnych górach Włoch, w zbroczonym krwią Arnhem, na plażach Normandii, w warszawskim getcie i całej Warszawie Polacy zapisali nowy rozdział długiej historii odwagi. Wojskowi i cywile, mężczyźni i kobiety, starzy i młodzi, Żydzi, katolicy, ateiści - wszyscy włączyli się do walki. Ci, którzy jej nie podjęli, należeli do wyjątków. Regułą w nieustraszonej Polsce - jedynym napadniętym i pokonanym przez hitlerowskie Niemcy kraju, który nigdy im się oficjalnie nie poddał i z nimi nie kolaborował - było walczyć aż do zwycięstwa. Lecz zanim walka dobiegła końca, Polskę zdradzili wschodni i zachodni towarzysze broni". Sarkozy dobrze wie, co to za zachodni towarzysze broni, którzy nas zdradzili i dlatego ma wobec Polaków, tak jak wielu zachodnich polityków, kompleks. Oni nigdy się nie poddali. A my? Na dodatek zdradziliśmy ich w 1939 i w 1945. Lepiej więc o tej historii zapomnieć.

08. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Dlaczego?

I Niemcy, i Rosjanie chcą koniecznie zrzucić z siebie odpowiedzialność za wojenne zbrodnie. Gdyby Polacy oddali swój kraj prawie bez walki, jak większość innych, nie byłoby sprawy. A tak jest.

Niemiecka i rosyjska prasa opluwa więc nas, ścigając się w argumentach. Według tej prasy powinniśmy zaakceptować warunki Hitlera, a nie walczyć. Pal diabli kłamców piszących po rosyjsku i po niemiecku. Ale dlaczego w ten nurt nienawiści wobec Polaków wpisuje się "Rzeczpospolita", udzielając łamów niejakiej Alinie Całej, zatrudnionej w Żydowskim Instytucie Historycznym? Cała, nie pierwszy raz, przypisuje nam współudział w wymordowaniu Żydów podczas II wojny światowej. Cała łże, że Niemcy tylko stworzyli warunki do mordowania Żydów, a Polacy gromadnie z nich skorzystali. Przecież to draństwo i publicystyczne łobuzerstwo, jakiego nie zna świat.

I od razu snują się porównania. Jak to jest, że jeśli chwilowo zatrudniony, jako pracownik fizyczny, w IPN Paweł Zyzak wydał w prywatnej oficynie książkę niezbyt pochlebną o Lechu Wałęsie, marszałek Sejmu, premier, dziesiątki rozmaitych autorytetów żądały finansowego unicestwienia IPN. Gdy pracownica Żydowskiego Instytutu Historycznego, opłacanego w całości przez państwo polskie, opluwa Polaków, łącznie z ich największymi bohaterami, premier, marszałek, tak zwane autorytety milczą. Dlaczego? Mowę im odebrało, czy cierpią na coś jeszcze gorszego? Nikomu nie przychodzi do głowy, by ograniczyć finanse ŻIH, choć IPN natychmiast by zlinczowali. Dlaczego?

06. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Honor na zamówienie

Siedemdziesiąt lat temu, dokładnie 5 maja 1939 roku, minister Józef Beck wygłosił w Sejmie słynne przemówienie, którego fragment jest i będzie powtarzany przez Polaków jeszcze przez długie lata: "Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor".

W ubiegłą sobotę zorganizowano w Sejmie inscenizację tego przemówienia. Zatrudniono aktorów i statystów. Słusznie. Znaczna część obecnych polskich polityków zapomniała już dawno, co to honor. Jedni cenią byle pochlebstwo zagraniczne, które w efekcie nic dla Polski nie jest warte, inni zajęli się jasnym i niejasnym interesem, jeszcze inni klepią bez namysłu mądrości objawione przez ich partyjnych szefów, nie troszcząc się o jakąkolwiek myśl własną. Rosną zastępy Gosiewskich, Nowaków, Suskich i Nitrasów, Karpiniuków i Tchórzewskich. O Palikotach i Niesiołowskich tym bardziej nie warto dziś w kontekście słowa honor wspominać.

Któż więc dziś miał w Sejmie mówić coś o honorze, by nie wywołać tylko pustego śmiechu i kpin? Wynajęty aktor.

01. 06. 2009r.
Dziennik Polski

Klip marszałka

Polska opinia publiczna była oburzona treścią telewizyjnego filmiku zrobionego na zlecenie eurourzędasów z okazji zmian na politycznej mapie Europy sprzed dwudziestu lat.

Nie powiedziano tam bowiem ani słowa o roli Jana Pawła II, ani też o "Solidarności". Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski też się już na eurourzędasa nadaje. Podczas otwarcia w Niemczech wystawy poświęconej roli Polski w obaleniu komunistycznego systemu imię Jana Pawła II też nie zostało przez marszałka wymienione. To taki akt europejskiej odwagi. W zamazywaniu prawdy i podlizywaniu się siłom zwalczającym ciemnogród. Na chwilę pokory przyjdzie czas przed wyborami do Sejmu. Wtedy cytaty z polskiego papieża będą znowu w cenie. Marszałek też sobie je przypomni.

28. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Broń specjalnej troski

Sukcesy sypią nam się zewsząd.

Jeszcze nie przebrzmiał jazgot fałszywych fanfarzystów zapowiadających tryumf Radosława Sikorskiego i objęcie przez niego stanowiska szefa NATO, a mamy już kolejne wielkie osiągnięcie naszej dyplomacji i osób uzgadniających ze Stanami Zjednoczonymi zakres współpracy wojskowej. Okazało się, że wszystko, co zapowiadali przedstawiciele rządu, to mrzonki i lipa. Rakiety Patriot mogą stanąć w Polsce. Owszem. Wciąż jednak nie wiadomo kiedy, a co gorsza w ogóle nieuzbrojone. Czyli ich praktyczna przydatność będzie równa oddziałowi wyposażonemu w kuszę i procę. Ciekawe, kto chciałby stanąć na czele tak uzbrojonej jednostki? Może Stefan Niesiołowski, który bez przerwy wypuszcza w kierunku przeciwników prymitywne, ale za to zatrute strzały, albo Janusz Palikot, który wymachiwał już równie prymitywnym orężem. Interesująca jest też reakcja premiera. Zażądał bowiem specjalnego raportu w sprawie tej kompromitacji. Ciekawe czym zajmował się do tej pory?

25. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Inteligent naszych czasów

Zbigniew Chlebowski, jak przystało na wytrawnego, inteligentnego polityka, pewnie najgrzeczniej jak potrafi potraktował związkowca ze Stoczni Gdańskiej Karola Guzikiewicza.

Nie wdając się z nim w dłuższą polemikę uznał, że Guzikiewicza powinni przebadać lekarze, dając równocześnie zrozumiałe wytyczne, jaką to specjalność medycyny powinni oni reprezentować.

Kierowanie do psychiatry ma w politycznych walkach długą tradycję. W Związku Sowieckim pakowano do zakładów psychiatrycznych każdego, komu udało się uniknąć szubienicy lub Sybiru, zatem Chlebowski sięgnął po wzorce najwyższej, a na dodatek sprawdzonej przez lata próby. Gdyby ktoś wobec niego zastosował podobną diagnozę, dałby mu odpór, że hej. Z pomocą przybiegłby też z pewnością poseł Niesiołowski, bluzgając od chamów i nikczemników. Prawdziwy inteligent naszych czasów może wszystko. Po tym właśnie się go poznaje.

21. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Na tropie Urbana

Rzecznik rządu jest już w najbliższym sąsiedztwie niejakiego Urbana.

Paweł Graś oznajmił bowiem, że rząd stracił zaufanie do związkowców. To coś już bardzo bliskiego hasłu Urbana z czasów stanu wojennego, obwieszczającego obywatelom, że rząd sam się wyżywi. Jak wiadomo, rząd, w którym Urban przebywał, faktycznie nieźle się wyżywiał, ale na szczęście niezbyt długo. Graś pewnie o tym nie pamięta i dlatego stawia wyżej zaufanie rządu do związkowców niż związkowców do rządu. Najważniejsze w tym wszystkim, że rząd wciąż ma do siebie zaufanie. I to, najpewniej, bezgraniczne.

13. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Dialog premierów

Gdyby nie Berlusconi, to czołowi działacze PO nadal wmawialiby nam, że Jerzy Buzek będzie bez wątpienia przyszłym szefem europejskiego parlamentu.

Dziś ludzie zastanawiają się, komu tu wierzyć, włoskiemu czy polskiemu premierowi. Donald Tusk po długoletnim pożyciu zdecydował się na prędki ślub tuż przed poprzednimi wyborami prezydenc- kimi. Berlusconi właśnie teraz, w trakcie szczytu kariery, będzie się chyba rozwodził. To ich różni. Mają natomiast wspólny pogląd na telewizję. Berlusconi traktuje ją jak swoją, bo naprawdę jest jej właścicielem. Tusk projektem nowej ustawy medialnej też chce potraktować telewizję publiczną jak swoją.

A powracając do europejskich awansów, stawiam raczej na Cimoszewicza niż na Buzka. Stanowisko, o które Cimoszewicz zabiega, a Tusk go w tym popiera, to coś na kształt przewodniczącego rady zakładowej gminnej spółdzielni w nieistniejącej gminie. Takie właśnie kompetencje przysługują sekretarzowi generalnemu Rady Europy. Może być więc nasze i wówczas ogłosimy to jako sukces. Oczywiście i polski, i europejski.

11. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Tyle

Trudno obwiniać dzieci za draństwa rodziców.

Ale czy to nie dziwne, że z trójki polskich kandydatów na wysokie stanowiska we wspólnocie europejskiej aż dwie osoby pochodzą z komunistycznych rodzin z obrzydliwą przeszłością? Jerzy Buzek na tle Włodzimierza Cimoszewicza i Danuty Hübner. Czy rzeczywiście, dziewiętnaście lat po wyprowadzeniu sztandarów komunistycznej partii, muszą nas w Europie reprezentować wychowankowie pracowników bezpieki, którzy najwybitniejszym Polakom łamali kręgosłupy i charaktery?

Tyle.

05. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Zamiast kapelusza

Partie zapewniały, że do Parlamentu Europejskiego kierować będą fachowców.

Takich, którzy coś dla Polski potrafią załatwić. A potem na listy wyborcze przedstawiają często, jak PZPR, biernych, miernych, ale wiernych. Można zapytać, co dla Polski, i w jakim języku potrafi w Strasburgu załatwić Tadeusz Ross? Pewnie jeszcze mniej niż w Sejmie, do którego trafił dzięki nazwisku i PO. Kiedyś śpiewał, że ma słońce w kapeluszu, i to była prawda, bo śpiewał z wdziękiem. Teraz bez wdzięku partie pokazują, gdzie mają wyborców. Z pewnością nie jest to kapelusz.

04. 05. 2009r.
Dziennik Polski

Piękno według geja

Przed paroma dniami murowana kandydatka na miss Stanów Zjednoczonych została nagle odsunięta od zwycięstwa.

Przewodniczący jury, chwaląc się publicznie, że jest zdecydowanym gejem, zdyskredytował najpiękniejszą osiemnastolatkę, gdyż udzieliła mu nie takiej odpowiedzi, jakiej oczekiwał. Powiedziała mianowicie, że dla niej jedyna prawdziwa miłość to uczucie kobiety i mężczyzny, i że marzy o spełnieniu tej miłości w małżeństwie. Szef jury uznał, że miss Stanów Zjednoczonych nie może mieć takich poglądów.

Ten uczynek kochającego inaczej jurora nie stał się powodem żadnych druzgocących krytyk o łamaniu praw człowieka, nachalnym propagowaniu homoseksualizmu i pogardzie dla czyniących inaczej. Gdyby tak ktoś postąpił podobnie wobec geja, "New York Times" i podobne mu gazety grzmiałyby na cały świat. Chciałoby się powiedzieć, że mam to tam i tam, ale ktoś mógłby rzecz zrozumieć inaczej i miałbym kłopot.

 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet
NASZE DROGI - button AKTUALNOŒCI W RR NAPISZ DO NAS