Podział dochodu narodowego, czyli (nie)normalność - HansKlos  

 

 

 

 

 

 


Podział dochodu narodowego, czyli (nie)normalność

Sołtys wrócił pijany ze wsi i do gęgającej żony powiedział, że powołuje się na Konstytucję, która zobowiązuje do dbania o bezpieczeństwo obywateli. Potem zatoczył się i dodał - ... skoro władze Polski nie wdrożyły dotychczas dyrektyw w sprawie zapobiegania powodzi, no to się zalałem - po czym czknął głośno i zwalił się z nóg wprost na drewniany ganek. - Niech śpi tutaj, ciepło jest - oceniła Sołtysowa i poszła po koc i poduszkę.

Podatnicy w Polsce ani nie mają poczucia bezpieczeństwa, ani satysfakcji z płaconych uczciwie podatków
. Wszystko gdzieś ginie w bezdennych czeluściach państwowej machiny. Kiedyś w sąsiedniej gminie pojawiły się grupy złodziejaszków, którzy kradli co popadnie z budów. Jeden z właścicieli pogonił kilku ale oni wrócili, skopali chłopa i zabrali co się dało. Ledwie przytomny człowiek zadzwonił na policje i mówi, że został napadnięty - Czy przestępcy jeszcze są? - pyta się policjant - A skąd mam wiedzieć?! - mówi chłop - Cały jestem pokrwawiony i potrzebuje pomocy - No to niech pan zadzwoni jak złodzieje wrócą. - zakończył policjant i odłożył słuchawkę. Wtedy chłop przypomniał sobie o Sołtysie i zadzwonił do niego. Obława się udała;-), tylko dla odzyskania mienia trzeba było jednemu przestrzelić nogę, a drugiemu rękę.

Jak zwykł mawiać Jerzy Żyżyński, tytułujący się prof. dr hab., czy jakoś tam, podział dochodu narodowego w Polsce jest chory . Po dwudziestu latach transformacji i budowania kapitalistycznej gospodarki rynkowej okazało się po wielkiej powodzi, że ludzie stracili wszystko i nie mają z czego żyć. Tymczasem normalna rodzina funkcjonująca ileś tam lat, powinna mieć oszczędności pozwalające jej przeżyć na znośnym poziomie przez rok . Aż 60% Polaków nie ma żadnych oszczędności, to znaczy, że w wyniku podziału dochodu narodowego przeciętna, pracująca, polska rodzina nie dostaje właściwego wynagrodzenia. Średnia płaca w Polsce w porównaniu ze średnią płacą w innych unijnych krajach jest żenująco niska . Niska płaca powoduje nie tylko brak oszczędności, problemy społeczne i korupcje, ale też hamuje popyt, bez którego krajowa gospodarka nie może się rozwijać.

Polska jest krajem nieefektywnie zarządzanym, z nadmiernie rozbuchanymi wydatkami państwa
. Wydatki na administrację rządową i samorządową sięgają 50 mld zł, a odsetki od rządowych kredytów sięgają 33 mld złotych, koszt misji afgańskiej to prawie 2 mld złotych , z kolei na naukę przeznacza się 4.5 mld, na szkolnictwo wyższe 11.5 mld, na opiekę społeczną 15.5 mld złotych, a na bezpieczeństwo publiczne 14.5 mld, zaś budowa dróg i mostów to wydatek rzędu 4.7 mld złotych. Na dodatek, spora część świadczeń socjalnych idzie na utrzymanie armii urzędników i pracowników socjalnych, a rzeczywiste świadczenia socjalne są na żałośnie niskim poziomie . W efekcie mamy najbiedniejsze dzieci w EUropie. Zasiłek na dzieci w Polsce jest żałośnie niski, 48zł, przy średniej w UE na poziomie 400-600 złotych na dziecko , posiłki dla dzieci kosztują władze tylko 22 mln, a dofinansowanie podręczników to jedynie 10 mln złotych. Polskie państwo jest niesprawne, drenując podatników pieniądze przekłada do kieszeni bankierów, grup interesów i armii urzędniczej, która blokuje incjatywy gospodarcze i utrudnia życie obywatelom .

Normalne w XXI wieku w Europie jest, że dzieci nie chodzą głodne, ludzie mają dach nad głową i nie umierają z głodu na starość, zapewniona jest podstawowa opiekę medyczna i leczenie dla każdego oraz edukacja bez opłat do 18 roku życia i niepłatny dostęp do kultury poprzez biblioteki. W Polsce nie ma na kogo głosować . PO chce dokarmiać korporacje europejskie, a PIS amerykańskie, a tak po prawdzie, to obecnie żadna siła w sejmie nie reprezentuje polskiego interesu narodowego . Widać to było zarówno podczas głosowania nad przyjęciem traktatu lizbońskiego , jak i wtedy, gdy senator Władysław Ortyl zapytał, czy w MSP zrobiono bilans, by porównać efekt finansowy jednorazowej sprzedaży spółek skarbowych z dochodami, jakie przez wiele lat osiągałoby państwo z dywidend wypłacanych przez te spółki. Wiceminister skarbu Adam Leszkiewicz przyznał, że resort takich analiz nie prowadzi ;-) Z prostych wyliczeń wynika, że przychody z prywatyzacji na poziomie 25 mld złotych to mniej więcej tyle, ile wyniosłaby kwota ośmioletniej dywidendy, wypłaconej akcjonariuszom przez jedną tylko spółkę - PZU . Zagraniczni analitycy finansowi przecierają oczy ze zdumienia widząc, jak polska republika bananowa pozbywa się rodowych sreber. To nie socjał w Polsce korumpuje, ale wielki biznes , dla którego Polacy są tylko białymi Murzynami w bananowej republice.

Można oczywiście cynicznie;-) sprowadzić wszystkie problemy do rozdętego socjalu, ale to nie jest aż tak proste. Szykujące się wyższe podatki w wielu krajach, w tym w Polsce, będą bowiem głównie konsekwencją wpompowania ogromnych pieniędzy w instytucje finansowe, czyli stosowania zasady prywatyzacji zysków i socjalizacji strat . Można oczywiście przyjąć optykę bankierów i polityków, i potraktować to jako socjał dla finansistów , ale sami zainteresowani, jak i ich apologeci w mediach tak tego nie chcą widzieć. Nie bolą ich miliardy wyciągane z kieszeni podatników i ładowane do prywatnych kieszeni właścicieli korporacji, ale bolą ich zasiłki rodzinne, becikowe, mieszkania socjalne, kształcenie bez opłat i dożywianie dzieci. Moralność Kalego - jeśli ktoś Kali ukraść krowę, to dobrze, a jak Kalemu zabrać krowę, to źle.

HansKlos

22.07.2010r.
http://hansklos.blogspot.com/

 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet