BUDOWALIŚMY NOWOCZESNE SŁUŻBY OCHRONY PAŃSTWA
Od kilku miesięcy obserwujemy intensywne działania prowadzące do rozmontowania budowanej przez nas z wielkim trudem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Brałem udział w budowie fragmentu tych służb obejmującego Kryptografię, Telekomunikację i Informatykę. Naszym celem było zbudowanie pierwszych w Wolnej Polsce, prawdziwych, nowoczesnych służb specjalnych. Taką służbą, w naszym najgłębszym przekonaniu, nie była Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o czym świadczy liczba poważnych wpadek, kompromitacji i niedociągnięć w pracy tej agencji.
Nie dzieliliśmy żołnierzy i pracowników cywilnych na nowych i z b. WSI. Jedynym kryterium była przydatność ich pracy dla kraju. Dziesiątki oficerów z byłej WSI awansowało w SKW na wyższe stopnie (do pułkownika włącznie). Wzmocniliśmy ich nowymi ludźmi, kładąc solidne fundamenty pod nowoczesne służby wojskowe wyposażone w większą wiedzę i bardziej nowoczesne, dokładnie sprawdzone technologie.
Nasze służby certyfikacyjne i akredytacyjne były znacznie lepsze niż odpowiadające im jednostki w ABW. Na naradzie dla wszystkich rodzajów wojsk w listopadzie 2006 r. (zorganizowanej miesiąc po powołaniu SKW!) oszacowaliśmy potrzeby armii w zakresie Kryptografii, w tym w relacjach sojuszniczych. Z naszej inicjatywy, stworzyliśmy wspólnie z ABW wymagania bezpieczeństwa dla urządzeń kryptograficznych. Był to przełom w dotychczasowych działaniach w zakresie certyfikacji tych urządzeń.
Naszą dumą było laboratorium badania ulotu elektromagnetycznego. Pracujących tam wychowanków legendarnego płk Biesa z Wojskowego Instytutu Łączności wzmocniliśmy, przyjmując zdolnych nowych ludzi. Żołnierze ci, świetnie wyszkoleni w NATO, reprezentują obecnie najwyższy europejski poziom i to oni a nie ABW narzucają obowiązujące standardy w kraju. Takich sukcesów (również w relacjach sojuszniczych), o których trudno publicznie dyskutować, mieliśmy znacznie więcej.
Zafundowano Polsce spektakl oszczerstw, tzw. wycieków informacji do mediów oczerniających kierownictwo SKW, w czym celował były funkcjonariusz ABW p.o. Szefa SKW płk Grzegorz Reszka bezsensownie niszczący wszystko, co nawinie mu się pod rękę. Jako jedni z pierwszych zostali przez niego usunięci z SKW ludzie tworzący biuro zajmujące się teleinformatyką i kryptografią.
Do swojej poprzedniej amerykańskiej firmy, wrócił (bezpowrotnie) nowy Dyrektor tego biura, inżynier po elektronice na Politechnice Warszawskiej, wybitny specjalista od Internetu. Ściągaliśmy go do SKW przez ponad pół roku. Zgodził się (z pobudek patriotycznych) pracować dla nowych służb, tracąc na tym finansowo.
Charakterystycznym przykładem braku wyczucia i odpowiedzialności płk Reszki było usunięcie z SKW młodego, niezwykle zdolnego absolwenta Akademii CISCO, który nie był związany z żadną opcją polityczną. Ten młody człowiek zrzekł się (bezpowrotnie) obywatelstwa zachodniego, aby poświęcić się pracy dla Polski. Mam pytanie do zwolenników PO. Czy tak ma wyglądać praktyczna realizacja obietnic PO skierowanych do powracających z emigracji Polaków?
Głęboko przekonany o krzywdzie, którą wyrządził płk Reszka wielu przyzwoitym ludziom z SKW, chciałbym przypomnieć, że podobne działania w UOP w latach 90. zakończyły się zapaścią Narodowej Kryptografii i skandaliczną sprzedażą narodowej infrastruktury telekomunikacyjnej TP SA. Ośmieszyło to Polskę na arenie międzynarodowej. Służby ochrony państwa nie mogą być zabawką w rękach żadnej grupy politycznej. Mają służyć niepodległej Polsce.
Sadzę, że sytuacja dojrzała do tego, aby poddać publicznej ocenie kondycję służb ochrony państwa sfery cywilnej i wojskowej w III Rzeczpospolitej. Nie mam wystarczająco głębokiej wiedzy i przygotowania, aby wystawiać laurki lub krytykować poszczególne osoby. Nie zajmowałem się, jak insynuowała Trybuna, weryfikacją żołnierzy i pracowników WSI. Grzebanie w teczkach pisanych przez esbeków byłoby dla mnie koszmarem. Mogę za to, bez trudu, ocenić przygotowanie technologiczne UOP/ABW/WSI do tego, do czego zostały powołane - do ochrony państwa.
Media szeroko pisały o politycznym aspekcie likwidacji WSI, niesłusznie pomijając bardziej drastyczny aspekt merytoryczny, w tym aspekt technologiczny. To, co zobaczyliśmy w WSI w 2006 r. było obrazem z naszych najgorszych snów. Brak Kryptografii Narodowej, rosyjskie firmy obsługujące łączność WSI, zagraniczne urządzenia kryptograficzne z wątpliwymi certyfikatami lub bez certyfikatów do przetwarzania informacji narodowej dla najważniejszych osób w państwie i dla armii, borykające się z problemami polskie firmy zajmujące się kryptografią a w tle zbudowany za miliony złotych zdekonspirowany strategiczny system obrony państwa (polskiego) podarowany innemu państwu.
Kształceni w Związku Sowieckim oficerowie z mentalnością sowiecką nie byli w stanie oszacować zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa i ryzyka działań (i zaniedbań) podejmowanych przez kolejne rządy. W rezultacie Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r.
II Rzeczpospolita była w stanie zbudować silne i ideowe służby ochrony państwa, których wizytówką była złamana Enigma. Służby ochrony państwa III Rzeczpospolitej zajmowały się wszystkim tylko nie ochroną państwa. Ich wizytówką jest tzw. Narodowy System Kryptograficzny budowany przez ABW od 2002 r. dla ok. 50 najważniejszych osób w państwie, w oparciu o (nie do końca zbadane) urządzenia kryptograficzne sprowadzone z zagranicy do Polski z udziałem osoby o ewidentnie kryminalnej przeszłości, skazanej w przeszłości za okrutne zabójstwo.
Jerzy Urbanowicz
***
HUCPA I HARASSMENT
W kilku komentarzach do mojego poprzedniego tekstu pt. "Budowaliśmy nowoczesne służby ochrony państwa" pojawiał się zarzut, że jako były pracownik SKW nie powinienem występować w portalu. Gdybyśmy żyli w normalnym kraju a nie w kraju, gdzie poniża i lży się publicznie przyzwoitych ludzi, którzy narażali swoje zdrowie i życie dla Polski, przyznałbym im rację. Przyznałbym im rację, mimo, że nie byłem funkcjonariuszem, moje nazwisko nie było tajne i byłem jawnym doradcą SKW ds. kryptografii i teleinformatyki.
Gdy Minister Macierewicz, którego znam od 1981 r., poprosił mnie o pomoc w tworzeniu nowoczesnych służb ochrony państwa, nie wahałem się ani przez chwilę. Minister przyjął moje warunki. Wiedziałem doskonale, co mam robić, gdyż pracowałem wcześniej dla armii. Wiedziałem też, że odejdę ze służb po wykonaniu zleconej mi pracy. Jestem w tej komfortowej sytuacji, że nigdy nie wiązałem swojej przyszłości ze służbami. Jestem wolnym człowiekiem i pewne zachowania naturalne dla służb są dla mnie zbyt krępujące. Robiłem, co robiłem, ponieważ tak się złożyło.
Nikt nie lubi być poniżany a jeśli już jest, ma święte prawo do obrony. Oszczercze, oszołomskie ataki na moich kolegów z SKW a przede wszystkim na Ministra Macierewicza, który jest dla mojego pokolenia "Solidarności" 1980/1981 legendą walki o Wolną Polskę i przez ostatnie 30 lat wielokrotnie udowadniał, że jest zdolny do największego poświęcenia dla kraju, były zwykłym, ordynarnym poniżaniem ludzi. Również ja czułem się poniżany. SKW i MON nie tylko nie stanęły w naszej obronie, ale metodą tzw. wycieków podgrzewały atmosferę. Jest to typowy harassment potępiany we wszystkich cywilizowanych armiach na świecie. Milczał też Rzecznik Praw Obywatelskich zobowiązany do reakcji w takich przypadkach.
Największą hucpą były występy w mediach b. szefa WSI. Szkolony w Związku Sowieckim ekspert od służb specjalnych miał odwagę opluwać bohatera "Solidarności" A. Macierewicza. Człowiek ten powinien milczeć do czasu wyjaśnienia jego działań i zaniedbań w BBN/WSI, gdyż wyrządził wiele szkód krajowi. Wystarczy wspomnieć opisane w Raporcie Macierewicza naginanie ustawy o ochronie informacji niejawnych w celu wprowadzenia zagranicznych, niecertyfikowanych w Polsce urządzeń kryptograficznych do przetwarzania informacji narodowych w armii, innych niż wspomniane w ostatnim akapicie mojego poprzedniego tekstu i skandaliczne zaniedbania związane ze sprzedażą TP S.A.
Żyjemy, gdzie żyjemy i musimy przyjąć konwencję, jaką narzucił nam przeciwnik. Jesteśmy bardziej odpowiedzialni niż minister, który zapowiadał dorżnięcie watahy i ujawniał tajemnice państwowe, tłumacząc się, że nie ma zamiaru ukrywać czyichś głupot. Nie będziemy ujawniać żadnych tajemnic, ani służbowych, ani państwowych, w tym głupot wspomnianego ministra, gdyż nie mamy zamiaru ani nikogo dorzynać, ani psuć niepodległego państwa, o które kiedyś walczyliśmy.
Nie podamy, więc do wiadomości publicznej, jakie kolejne zagraniczne urządzenia sprowadzał wspomniany minister na wyposażenie armii. Nie muszę mówić, jaką wesołość wzbudzało to w SKW, szczególnie wśród żołnierzy b. WSI, którzy byli przedtem w opozycji do kierownictwa WSI, gdyż nie zgadzali się na wprowadzenie w armii niecertyfikowanych urządzeń zagranicznych do przetwarzania informacji narodowych. Stawiali tym urządzeniom podobne wymagania, jakie stawia się w innych cywilizowanych krajach. Byli to ludzie świetnie wyszkoleni w NATO i doskonale wiedzieli jak jest w tych krajach. Dopiero objęcie służb wojskowych przez ministra Macierewicza pozwoliło tym ludziom normalnie pracować.
Dzięki interwencjom ministra Macierewicza, ABW rozpoczęła w zeszłym roku, opisywaną w prasie, budowę systemu łączności utajnionej opartego na polskich urządzeniach kryptograficznych. Jest to wielki sukces PiS, o którym za mało się mówi. Minister Macierewicz jako pierwszy szef służb ochrony państwa sfery wojskowej był zainteresowany budową sieci łączności dla armii opartej na polskich certyfikowanych urządzeniach kryptograficznych. Wielkim sukcesem PiS i Ministra Macierewicza są decyzje podjęte w tym kierunku przez Ministra Obrony Narodowej (A. Szczygło).
Kilka osób pytało mnie o stosunek do oficerów, którzy ukończyli szkolenia w Związku Sowieckim. Moja odpowiedź jest tu jednoznaczna. Takich osób nie powinno być w służbach ochrony państwa w niepodległej Polsce. Z Raportu Macierewicza widać, że kierownictwo WSI składało się w większości z osób szkolonych przez Sowietów i stąd zapewne wynikała większość patologii, które doprowadziły do likwidacji WSI. Nie spotkałem się z żadnym przypadkiem, żeby osoba szkolona w Związku Sowieckim miała unikalne umiejętności przydatne do pracy w służbach.
Jedna z osób komentujących moją poprzednią wypowiedź była niezadowolona z awansowania przez nas oficerów b. WSI. Preferowała tzw. opcję zerową. Gdyby likwidacja WSI odbyła się na początku lat 90., opcja ta byłaby do rozważenia. Dzisiaj sytuacja jest bardziej skomplikowana. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że byli to młodzi (często bardzo młodzi) oficerowie, którzy nie utożsamiali się ze szkodliwą dla kraju polityką kierownictwa WSI. Komisja Weryfikacyjna doceniła ich postawę. Bez ich udziału byłoby nam dużo trudniej rozwikłać kilka skomplikowanych spraw dotyczących narodowej kryptografii.
Znałem wcześniej firmy zagraniczne obsługujące sieci wrażliwe państwa i już wtedy miałem pewne wątpliwości, uczestnicząc w prezentacjach wyrobów tych firm. Ufałem jednak, jak większość, służbom ochrony państwa, które wydały certyfikaty dla tych urządzeń. W przypadku firmy obsługującej armię, byłem ciekaw, w jaki sposób otrzymała ona certyfikaty WSI do przetwarzania informacji narodowej w armii, gdy było powszechnie wiadomo, że nie udostępnia ona np. kodów źródłowych. Okazało się, że firma ta nawet nie starała się o takie certyfikaty. Dopiero w SKW zdałem sobie sprawę z zagrożenia bezpieczeństwa państwa spowodowanego wykorzystywaniem urządzeń obu tych firm.
Minister Macierewicz miał precyzyjny plan budowy nowych służb. Postawił na technologię, która jest piętą achillesową naszej armii. Wyjaśnił wiele nieprawidłowości w MON i zaniedbań ze strony kierownictwa WSI. Odniósł tu kilka spektakularnych sukcesów. Gdyby nasza działalność nie została przerwana, SKW byłaby dzisiaj znacznie bardziej nowoczesna i znacznie lepiej przystosowana do współpracy w relacjach sojuszniczych.
Minister A. Macierewicz spowodował, że polskie firmy zajmujące się kryptografią zaczęły śmiało wchodzić do armii. Już w grudniu 2006 r. (niecałe dwa miesiące po utworzeniu SKW), po interwencjach Ministra Macierewicza, pojawiły się w ABW długo oczekiwane certyfikaty dla polskich urządzeń IP Krypto, na które wcześniej monopol miała firma wymieniona w moim poprzednim tekście, która jako jedyna posiadała takie certyfikaty. Było to bezpośrednio po tym jak twardo zażądaliśmy recertyfikacji urządzeń tej firmy z wglądem w ich kompletną dokumentację.
Niemal w tym samym czasie zostałem w szokujący sposób zaatakowany przez gazetę koncernu Axel Springer "Dziennik". Ktoś mógłby żartobliwie wiązać to z faktem, że firma wymieniona w moim poprzednim tekście była ponoć związana z wywiadem niemieckim BND, o czym pisała szeroko prasa zagraniczna na początku lat 90. W połowie grudnia gazeta ta (druga po Trybunie) zwymyślała mnie w sposób niezwykle ordynarny, używając rynsztokowych wyrażeń. Nie dała mi również prawa do repliki, depcząc w ten sposób prawo (nie tylko polskie).
W latach 80. walczyłem o wolną polską prasę, współpracując z BIPS NSZZ "Solidarność". W najgorszych myślach nie spodziewałem się wtedy, że w wolnej Polsce spotka mnie taka przygoda. Trudno uwierzyć w przypuszczenie o BND. Bardziej wiarygodnie brzmi teza, że dzwoniący do mnie późnym wieczorem, w przeddzień ukazania się artykułu, dziennikarz miał zlecenie na zaatakowanie powstającego właśnie raportu A. Macierewicza, gdyż agresywnie domagał się, abym przyznał się, że jestem doradcą A. Macierewicza, próbując powiązać ten fakt z wyssanymi z palca bzdurami, które zamieścił w artykule przypominającym swoją retoryką mroczne czasy PRL.
A. Macierewicz wniósł do służb ochrony państwa nadzieję na zmiany. Ludzie nie liczyli godzin pracy. Zmienialiśmy służby i było to widoczne gołym okiem. SKW wzmocniła czynności sprawdzające i zaczęły się pojawiać nowe firmy polskie firmy niepowiązane z żadnymi podmiotami zagranicznymi. Dlaczego nie zrobiono tego przez ostatnie 15 lat?
Polska kryptografia stała od lat na przyzwoitym europejskim poziomie. Wystarczy wymienić silne ośrodki w Poznaniu i Wrocławiu. Do tego dochodzą ośrodki w Warszawie: znaczący ośrodek związany z Politechnika Warszawską, skupiony wokół konferencji Enigma, silne grupy w WAT, WIŁ, na Uniwersytecie Warszawskim i w instytutach PAN. Zaczęliśmy tworzyć również ośrodek w KUL. Grupy te współpracują z najlepszymi ośrodkami europejskimi i światowymi. Dlaczego państwo nie zainwestowało w tych zdolnych ludzi cząstki olbrzymich pieniędzy wydanych na wątpliwe zagraniczne urządzenia kryptograficzne? Może to jest powód tego, że młodzi ludzie zajmujący się kryptografią po ukończeniu studiów wyjeżdżają na zawsze z kraju a potem wzmacniają bezpieczeństwo innych państw.
Na zakończenie, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim przyjaciołom SKW, pierwszych nowoczesnych służb specjalnych w Polsce. Jestem głęboko przekonany, że nie uda się zniszczyć wszystkiego, co zrobiliśmy w tak krótkim czasie. Wierzę, że zbudujemy nową Polskę, którą Premier Jarosław Kaczyński nazwał umownie IV Rzeczpospolitą. Wierzę, że żubra obudzonego przez J. Kaczyńskiego nie da się łatwo zatrzymać.
Jerzy Urbanowicz
19.04.2008r.
Salon 24
WSI niebezpieczne dla Polski
Z doc. dr. hab. Jerzym Urbanowiczem z Instytutu Matematycznego PAN, byłym doradcą w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego ds. kryptografii i teleinformatyki, rozmawia Mariusz Bober
Z artykułu opublikowanego przez Pana w internecie (salon24.pl) wyłania się obraz Wojskowych Służb Informacyjnych jako instytucji niewydolnej, otwartej na inwigilację obcych służb, zwłaszcza rosyjskich, niezdolnej do oceny zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa. Twierdzi Pan, że minister Antoni Macierewicz, likwidując WSI, rozpoczął budowę pierwszych po odzyskaniu niepodległości nowoczesnych służb ochrony państwa. Tymczasem media prezentują całkiem odmienny obraz. Podpierają się m.in. opiniami byłego szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego, który jest traktowany niemal jak wyrocznia...
- Opublikowałem dwa artykuły w internecie w proteście przeciwko szykanowaniu młodych pracowników SKW. Przy okazji napisałem kilka prawdziwych słów o ministrze Antonim Macierewiczu, który był atakowany szczególnie brutalnie. W artykule "Hucpa i harassment" zauważyłem, że hucpą na wielką skalę jest fakt, iż szkolony przez Sowietów generał, który nie został jeszcze rozliczony ze swojej pracy w BBN/WSI, ma odwagę publicznie wypowiadać się na temat pracy Antoniego Macierewicza, człowieka o wielkich zasługach dla niepodległości Polski. Działania i zaniedbania tego generała w obszarze kryptografii i łączności osłabiły możliwości obronne Polski, a także pogorszyły pozycję naszego kraju w relacjach sojuszniczych.
Napisał Pan również, że to, co zobaczył Pan w WSI w 2006 r., było obrazem z najgorszych snów. Podaje Pan przykłady, choć mówi o nich dość zdawkowo. Polskie służby nie miały systemów kryptograficznych gwarantujących możliwość komunikowania się bez ujawniania ważnych informacji obcym wywiadom?
- Media podnosiły aspekt polityczny likwidacji WSI. Równie znaczący, a może nawet ważniejszy był aspekt merytoryczny, w tym aspekt technologiczny. To, co zobaczyliśmy, można nazwać technologiczną zapaścią.
Ktoś powiedział niedawno, że WSI zajmowały się wszystkim, tylko nie bezpieczeństwem państwa polskiego. Podziela Pan ten pogląd?
- Samo istnienie WSI pogarszało stan bezpieczeństwa i obronności państwa. WSI były niewydolną postkomunistyczną instytucją kierowaną w dużym stopniu przez ludzi o mentalności sowieckiej.
Niektórzy uważają, że z powodów technicznych i finansowych trudno jest zbudować narodowy system kryptograficzny. Pan jest przeciwnego zdania?
- Jest to nonsens lansowany przez polityków SLD w celu usprawiedliwienia potrzeby sprowadzania urządzeń zagranicznych do szyfrowania informacji narodowych. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozpoczęła budowę takiego systemu opartego w całości na polskich certyfikowanych urządzeniach kryptograficznych. Znam polskie firmy produkujące te urządzenia. Zatrudniają najlepszych polskich inżynierów. Firmy te potrzebują delikatnego wsparcia ze strony państwa i równych praw w przetargach z firmami zagranicznymi. Nie należy ich zagłaskiwać, ale dać im równe szanse. Sieć łączności utajnionej, o której pisała prasa, jest mało znanym, ale wielkim sukcesem PiS i w dużym stopniu również ministra Macierewicza.
Stwierdził Pan, że rosyjskie firmy obsługiwały łączność w WSI. Chodzi o GTS Polska?
- Potwierdzam to, co napisałem. Nie są to jednak sprawy, o których można publicznie dyskutować. Przynoszą niepodległej Polsce wielki wstyd. Było powszechnie wiadomo, że firmy te obsługiwały wiele kluczowych instytucji państwowych w Polsce. Jest to totalna kompromitacja służb wojskowych i cywilnych. Ostrzegałem o tym wcześniej, ale nie spodziewałem się, że jest aż tak źle.
Jakie zagrożenie niosło ze sobą świadczenie usług dla polskich służb wywiadowczych przez firmę kontrolowaną do niedawna przez rosyjski biznes?
- Powiedziałbym raczej, że przez rosyjskie służby, które są głęboko powiązane z biznesem. Było to zagrożenie ekstremalne, które nie wystawia Polakom dobrego świadectwa. Jest to wycinek szerszego problemu związanego z brakiem sieci narodowej. Gdy Rosjanie chcieli kupić część udziałów w Deutsche Telekom, rząd niemiecki kategorycznie odrzucił ich ofertę, tłumacząc swoją decyzję względami bezpieczeństwa państwa. My sprzedaliśmy na wolnym rynku naszą infrastrukturę narodową TP SA z odrębną siecią ponad 300 radiowo-telewizyjnych stacji nadawczych. Obecnie TP SA jest podwójnym monopolistą na gigantyczną skalę i wyciąga duże pieniądze z naszych kieszeni. Wspomagamy finansowo bogatsze od nas obce państwo, ale znacznie poważniejszy jest zarzut o nieodpowiedzialnej sprzedaży sieci narodowych TP SA. To obciąża bezpośrednio służby ochrony państwa (m.in. wspomnianego generała), które z definicji mają identyfikować zagrożenia i informować o nich najważniejsze osoby w państwie.
Nie było innej możliwości zapewnienia łączności w WSI, np. zawarcia kontraktu z polskim podmiotem i obwarowania umowy odpowiednimi zabezpieczeniami?
- Była taka możliwość. Dzisiaj łączność ta jest obsługiwana przez polską spółkę. Sądzę, że przyszła najwyższa pora, aby powołać operatora narodowego dla armii i najważniejszych instytucji państwowych. Takim operatorem może być (polska) państwowa spółka Exatel SA. Nie chodzi tu o budowę monstrualnego KOT-a, który był pomysłem SLD rodem z PRL. Nasz pomysł, pochodzący z 2001 r., zakładał budowę małego operatora opartego na sieci spółki Exatel, wzmocnionej (w razie potrzeby) tzw. ciemnymi włóknami innych spółek państwowych. Zakładaliśmy, że spółka Exatel będzie niewielką spółką strategiczną i w tym celu zleciliśmy kancelarii prawniczej napisanie nowego statutu spółki. Ostatnio stało się jednak inaczej. Rząd PO skreślił spółki TP SA, Exatel i Polkomtel z listy spółek o specjalnym znaczeniu. Co to oznacza? Oznacza, że wypuszczono z rąk strategiczną infrastrukturę narodową w TP SA i puszczono na wolny rynek kolejną spółkę strategiczną Exatel SA. To są dwa potężne uderzenia w bezpieczeństwo i obronność kraju. Będziemy monitorowali tę sytuację. Co będzie, jeśli kupcem w przyszłości okaże się np. Łukoil lub Gazprom? Sprzedaż spółki Energis Polska przez Anglików Rosjanom z GTS w 2005 r. była niebezpiecznym precedensem.
Napisał Pan również, że "Polska jest dzisiaj znacznie bardziej bezbronna niż we wrześniu 1939 r.". Czy to oznacza, iż aż tyle w ostatnich miesiącach zepsuł nowy szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego płk Grzegorz Reszka? A może po prostu nie zdążyliście dokończyć budowania sprawnych służb?
- Przykład ze spółkami strategicznymi sektora telekomunikacyjnego świadczy o bezsilności i niewydolności naszego państwa. Każde cywilizowane państwo utrzymuje kontrolę nad narodowymi sieciami telekomunikacyjnymi, które są układem nerwowym państwa. Lekkomyślne myślenie o bezpieczeństwie państwa jest dziedzictwem po PRL i kształtowało się przez ostatnie ponad 50 lat. Nie demonizujmy nieszczęsnego płk. Reszki. Był krótko, skrzywdził parę porządnych osób w SKW i odszedł, skąd przyszedł. Nie tak łatwo jest popsuć wszystko, co już zbudowaliśmy. Budowa nowych służb jest procesem wieloletnim. Rozpoczęliśmy tę budowę i mimo krótkiego czasu zrobiliśmy dużo. Teraz problemem jest budowa sieci łączności do celów ratowniczych. Jeśli sieć ta będzie obsługiwana przez TP SA, to będziemy świadkami trzeciej wielkiej wpadki w sektorze telekomunikacji. Nie da się wytłumaczyć, dlaczego kraj, który jest położony wiele tysięcy kilometrów od Polski, ma czerpać korzyści finansowe i polityczne ze strategicznego położenia Polski na wschodnich obrzeżach Unii Europejskiej.
Dziękuję za rozmowę.
***
Polska staje się znów bezbronna
Z Antonim Macierewiczem, byłym szefem Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych i byłym szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, rozmawia Mariusz Bober
Rosyjskie firmy obsługiwały łączność w WSI?
- Rzeczywiście doszło do takiego uzależnienia. Takie zagrożenie istniało do jesieni 2006 r., gdy przejęliśmy infrastrukturę byłych Wojskowych Służb Informacyjnych.
Teraz nie ma już tego niebezpieczeństwa?
- Tego nie wiem, od listopada 2007 r. nie mam wiedzy o tym, co dzieje się w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Natomiast Komisja ds. Służb Specjalnych w ogóle nie zajmuje się problemami dotyczącymi bezpieczeństwa państwa, tylko walką z PiS, a na płaszczyźnie służb wojskowych - personalnie ze mną. Mam też podstawy, by sądzić, że premier, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, a także przedstawiciel prezydenta odpowiedzialny za bezpieczeństwo, są wprowadzani w błąd. Nie ma więc żadnej kontroli nad tym, co się dzieje w służbach, szczególnie w służbach wojskowych. Równocześnie napływają jak najgorsze informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa i stanu, w jakim znajdują się obecnie służby specjalne...
To znaczy?
- Ze spraw wojskowych wystarczy spojrzeć na katastrofę samolotu CASA i dramat śmierci elity polskiego lotnictwa. Szczególnym skandalem jest przejście służb do porządku dziennego nad informacją, jaką przekazali sojusznicy o działaniu w polskich służbach wysoko uplasowanego szpiega rosyjskiego, który - jak powiedzieli Amerykanie - wywodzi się jeszcze z aparatu komunistycznego. Tusk i jego ekipa w służbach wolą narażać bezpieczeństwo państwa, nic w tej sprawie nie robiąc, gdyż oparli strukturę służb na wychowankach Służby Bezpieczeństwa, Wojskowej Służby Wewnętrznej i II Zarządu Sztabu Generalnego. Przyznał to publicznie jeden z twórców tego systemu płk Niemczyk. Zresztą nawet nowelizację ustawy o służbach wojskowych przygotowuje były komunistyczny prokurator wojskowy. Trwa festiwal pochwał dla byłych WSI i ludzi szkolonych przez GRU. To oni na powrót mają być wzorem dla polskich służb! A dorobek Polski Niepodległej stworzony w ubiegłym roku ma zostać zniszczony.
Wracając do naszego tematu. Można co najmniej podejrzewać, że firma telekomunikacyjna, która obsługiwała WSI, nie prowadziła wyłącznie działalności biznesowej?
- W Rosji jest normą, że firmy telekomunikacyjne są bądź wykorzystywane przez oficerów służb specjalnych, bądź wręcz nadzorowane przez nich. Tylko dzieci mogą mówić, iż firma telekomunikacyjna, o której mówimy, prowadziła wyłącznie biznesową działalność. Chodzi o prywatną firmę, która działa w Polsce. Kapitał rosyjski nie jest w niej eksponowany. Jednak wszyscy, którzy zajmują się tą tematyką, wiedzą, o co chodzi.
Czy działań służb specjalnych nie regulują ściśle przepisy? Jak to możliwe, że dopuszczono do narażenia na podsłuchiwanie i inwigilację polskich służb specjalnych?
- Nie jest to odosobniony przypadek. Przecież w WSI nawet obsługa bazy samochodowej odbywała się poprzez firmy rosyjskie. Był to więc przejaw szerszego problemu. Po prostu nie zwracano uwagi na kwestie bezpieczeństwa. Za czasów ówczesnego szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego, który był szkolony przez GRU i uważał, że to bardzo dobra służba, nie traktowano tych związków jako zagrożenia. Podczas prac komisji weryfikacyjnej okazało się, iż w ten sposób kształtowano również młodych żołnierzy. Oni nie dostrzegali żadnego zagrożenia ze strony GRU.
Czy ktoś w takim razie poniósł konsekwencje za zaniedbanie bezpieczeństwa na polu łączności, kluczowej przecież dla działalności WSI?
- Mam nadzieję, że prokuratura zgodnie z wnioskami, z jakimi występowała komisja weryfikacyjna, dokończy sprawę w postaci procesów przed sądami.
Doradca w stworzonej przez Pana Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, prof. Jerzy Urbanowicz, ocenił, że w 2006 r. kryptografia w WSI stała na katastrofalnie niskim poziomie. Pisał, że używano nawet urządzeń bez stosownych certyfikatów. Podtrzymuje Pan ocenę prof. Urbanowicza?
- Myślę, że jego ocena zawarta w opublikowanym w internecie artykule jest bardzo łagodna i umiarkowana ze względu na to, iż nie można ujawnić tajemnicy państwowej. Trzeba jednak powiedzieć, że była to sytuacja gorzej niż katastrofalna. Posługiwano się bowiem językiem, w którym mówiono o bezpieczeństwie państwa i "Narodowej Kryptografii", podczas gdy w istocie działano na rzecz utrzymania dominacji czynników zewnętrznych. Była to po prostu sytuacja patologiczna. Nie wynikało to z trudności - powiedzmy - intelektualnych, technologicznych czy finansowych. Nie było takiego problemu, mogliśmy mieć własną, narodową kryptografię. Oddawaliśmy jednak to pole zagranicznemu decydentowi. Sprawa Piotra Filipczyńskiego jest wystarczającą oznaką zależności i korupcji, jaka w tej dziedzinie panowała.
Potwierdza Pan, że skazany za zabójstwo i ułaskawiony przez prezydenta Kwaśniewskiego Peter Vogel (tym imieniem i nazwiskiem posługuje się obecnie Filipczyński), uważany za "kasjera lewicy", kupił dla WSI sprzęt wykorzystywany w kryptografii?
- Nie mogę teraz nic więcej powiedzieć na temat roli Vogla. Jednak już to, co zostało do tej pory ujawnione, powinno dyskredytować kierownictwo WSI, które doprowadziło do penetracji najbardziej wrażliwych części systemu bezpieczeństwa państwa przez kogoś takiego, jak Peter Vogel, powiązanego przecież rodzinnie z ludźmi podejmującymi kiedyś decyzje w służbach specjalnych.
Ten sprzęt nie miał wymaganych zabezpieczeń?
- Tak, i niestety został dopuszczony do użytku. Na szczęście jednak on nie miał monopolu w służbach.
Więc nie był to jedyny sprzęt używany do kryptografii?
- Nie.
Czy sprzęt, w którego kupnie pośredniczył Vogel, był mało użyteczny, ponieważ był np. przestarzały, słabo zabezpieczony? A może chodziło jeszcze o coś innego? Komu umożliwiał infiltrację naszych służb?
- Zagrożenia związane z tym systemem są...
Są?
- Tak, on wciąż jest wykorzystywany, co prawda nie w SKW...
Wróćmy do tematu. Komu więc system umożliwiał infiltrację polskich służb?
- Chodziło nie tylko o możliwość rozpracowania informacji szyfrowanych za pomocą tego sprzętu. Każdy, kto go nabywał, nie miał możliwości jego pełnej kontroli. Właściciel nie ujawnił po prostu wszystkich parametrów tego sprzętu. Istniały tymczasem umotywowane podejrzenia, że system działa jak urządzenia podsłuchowe. W związku z tym był on, że tak powiem, otwarty na tego, kto go wymyślił. Z chwilą, gdy zaczęły go używać zarówno służby cywilne, jak i wojskowe, stały się zależne od pierwotnego właściciela.
Kto nim był? System jest podobno szwajcarski?
- Tylko zarejestrowany w Szwajcarii.
Może Pan powiedzieć, na jaki sprzęt służący ochronie państwa wydano miliony złotych z pieniędzy polskich podatników, który następnie został zdekonspirowany i podarowany innemu państwu?
- Na budowę tego systemu przeznaczono dziesiątki milionów złotych.
Na system kryptograficzny?
- On miał szersze zastosowanie.
Był potrzebny?
- Był podstawą bezpieczeństwa Polski.
Podarowano go innemu państwu, bo u nas był bezużyteczny?
- Skądże! Miał dla nas kluczowe znaczenie, ale ówcześni decydenci najwyższego szczebla w ogóle lekceważyli bezpieczeństwo państwa. Używam sformułowań bardzo delikatnych. Ci, którzy badali tę sprawę, mówią o zdradzie.
Informacja w tej sprawie trafiła również do prokuratury?
- Oczywiście. Przecież odpowiedzialni są za to najwyżsi ówcześni urzędnicy w państwie.
Czy to prawda, że również systemy łączności w samolotach wożących naszych przywódców są rosyjskie i mogą być wykorzystane do podsłuchu?
- Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć.
Zgadza się Pan z poglądem, że "Polska jest obecnie bardziej bezbronna niż w 1939 r."?
- Niestety, nie mam co do tego wątpliwości. W ciągu zaledwie roku pracy przy tworzeniu nowej SKW przecięliśmy wieloletnie uzależnienia WSI. Zbudowaliśmy też pewne zabezpieczenia, które są niszczone przez aktualne kierownictwo służb specjalnych. Wskutek tego Polska staje się znów bezbronna. A najgorsze jest to, że wciąż znajdują się ludzie, którzy przekonują, iż lepiej, by wróciły WSI, bo najlepsi byli fachowcy szkoleni przez GRU.
Tak wyglądał profesjonalizm WSI?
- Niestety, służby te zajmowały się wszystkim, tylko nie zabezpieczaniem państwa, choć na niższych szczeblach, w terenie, było wielu ludzi, którzy uczciwie wykonywali swoją pracę. Jednak gdy efekty ich pracy trafiały do centrali, zwykle lądowały w szufladach.
Profesor Urbanowicz zwraca uwagę właśnie na marnowanie pracy, talentów i możliwości wielu pracowników, choć głównie z "nowego zaciągu". Podkreśla także znaczenie rozwoju polskich technologii, które mogą służyć stymulacji rozwoju zaawansowanych technologii i badań naukowych w Polsce.
- W wyniku naszych prac doszło do odrodzenia polskich firm, które mają duży potencjał w tej dziedzinie. Chcę podkreślić jeszcze raz, że nie natrafiamy w Polsce na problemy natury technologicznej, ale polityczno-korupcyjnej w unowocześnianiu wojska czy szerzej - służb publicznych. W ciągu roku tworzenia nowej SKW nastąpiła rewolucja w wyposażeniu służb w wymiarze technologicznym.
A w wymiarze personalnym, jak ocenia Pan zmiany dokonane przez nowego szefa SKW?
- Tutaj sytuacja jest złożona. Jeśli chodzi o działanie służb specjalnych, zwłaszcza w takich dziedzinach, jak kryptografia czy łączność, zwolnienie kilku wybitnych ludzi może oznaczać opóźnienia w rozwoju służb nawet o wiele lat. Jeśli chodzi o prof. Urbanowicza, jego zadaniem było zbudowanie niezależnej polskiej kryptografii. Efektem tych wysiłków była m.in. konferencja [narada wszystkich rodzajów wojsk z listopada 2006 r. - przyp. red.], która była kluczowym momentem w polskiej kryptografii. Sformułowano wtedy wspólne parametry, które muszą wszędzie obowiązywać. Od tej pory istnieją normy, które muszą być respektowane. Jednak decyzje podjęte przez nowego szefa SKW płk. Grzegorza Reszkę na polu zabezpieczenia łączności w służbach są katastrofalne. Ma to również znaczenie personalne. Gdy cenieni eksperci widzą, co się dzieje w służbach, wielu zniechęca się do prac. Musi być po prostu pewność, że nie będzie ciągłej zemsty za to, iż ktoś chce pracować dla kraju. Tymczasem dziś represjonuje się młodych ludzi za to, że byli gotowi poświęcać swoją przyszłość dla kraju! Podsycanie przez media nagonki na ludzi, którzy nie mieli wcześniej związków ze służbami, poświęcili się pracy dla Polski, a teraz są gnębieni tylko za to, że nie mieli związków z Peterem Voglem i GRU, jest kuriozalne. Tak wygląda obecnie sytuacja w Polsce. To stwarza klimat do niszczenia niezależnych służb i bezpieczeństwa państwa polskiego. Moim zdaniem, szkody dokonane przez płk. Reszkę są jednak do naprawienia, gdy do służb powróci myślenie kategoriami interesu narodowego i bezpieczeństwa państwa.
Dziękuję za rozmowę.
19.04.2008r.
Nasz Dziennik