Jezus kapitalistą!
Kto był pierwszym propagatorem wolnego rynku?
W XX wieku Kościół Katolicki został dotknięty jedną z najcięższych do wyleczenia chorób nowożytności- socjalizmem. Od czasu pontyfikatu Pawła VI, gdy w na świecie coraz mocniej swoją obecność akcentowały lewackie ruchy a Kościół był pożerany przez raka czerwonej agentury w swoich strukturach, socjalizm zagościł w umysłach wielu duchownych. W nauczaniu wielu wpływowych kaznodziei kapitalista jest tłustym wyzyskiwaczem z cygarem w ustach i rogami na głowie. Hierarchia zapomina często, że to właśnie Kościół Katolicki promował od wieków kapitalizm a pierwsza pochwała wolnego rynku pojawia się już na kartach Nowego Testamentu. "Zawołał (człowiek) niewolników i przekazał im swoje majętności. Temu dał pięć talentów( grecka jednostka wagi- w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze 700 tyś. złoty- przyp. autora) temu dwa, a temu jeden, każdemu stosownie do jego możliwości- i odjechał. Zaraz ruszywszy, ten, co otrzymał pięć talentów, zaczął nimi obracać i zyskał drugie pięć. Tak samo ten, co dwa, zyskał drugie dwa. Ten zaś, co otrzymał jeden, odszedłszy, rozkopał ziemię i ukrył srebro swego pana. Po dłuższym czasie przychodzi pan tych niewolników i rozlicza z nimi rachunki. Ten co otrzymał pięć talentów, podszedłszy, przyniósł drugie pięć, mówiąc " Panie, pięć talentów mi przekazałeś, drugie pięć zyskałem. Rzekł mu jego pan: " Dobrze, niewolniku dobry i wierny, w małych rzeczach byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości swego pana". A ten, co miał dwa talenty, podszedłszy rzekł: " Panie, dwa talenty mi przekazałeś, spójrz, drugie dwa talenty zyskałem". Rzekł mu jego pan: "Dobrze, niewolniku dobry i wierny, w małych rzeczach byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości swego pana". Ten zaś, co jeden talent otrzymał, podszedłszy, rzekł: " Panie, znając cię, że twardym jesteś człowiekiem, żnącym, gdzie nie siałeś, i zbierającym, gdzieś nie rozsypał, bojąc się, odszedłszy ukryłem swój talent w ziemi. Spójrz, masz swoje". W odpowiedzi jego pan rzekł mu: " Niewolniku zły i gnuśny, wiedziałeś, że żnę, gdzie nie pisałem i zbieram, gdzie nie rozsypałem. Trzeba ci było zatem złożyć me srebrniki u bankierów, a ja, przyszedłszy, dostałbym swoje z odsetkami. Zabierzcie więc mu talent i dajcie mającemu dziesięć talentów. Każdemu bowiem mającemu będzie dane i będzie mu zbywało. A nie mającemu będzie zabrane mu i to co ma. A nieużytecznego niewolnika wyrzućcie w ciemność zewnętrzną. Tam będzie płacz i zgrzyt zębów." Mt 25, 14-30. Dlaczego ta przypowieść tak rzadko pojawia się w kazaniach duchowieństwa? Wybitny propagator kapitalizmu ks. Robert A. Sirico pisał, że: " Dzieje się tak być może dlatego, że spora część duchownych kieruje się etyką, według której zysk jest czymś podejrzanym, przedsiębiorczość zaś raczej niepochwalana". Innym powodem takiego podejścia do przedsiębiorczości może być lewicowe skrzywienie szkolnictwa na świecie. W końcu duchowni w większości przypadków uczęszczają do tych samych szkół co inni zjadacze chleba i są poddawani takiemu samemu praniu mózgów przez czerwonych. Nie należy oczywiście na podstawie jednej tylko przypowieści wyciągać daleko idących wniosków i uogólniać cały przekaz Ewangelii, jednak trzeba być ślepcem by nie dostrzec Boskiej pochwały zaradności i rynkowego myślenia. Bóg bowiem chce byśmy wykorzystywali swoje talenty konstruktywnie i polegali na swojej pomysłowości. Słudzy w przypowieści nie dostali nakazu pomnażania majątku, pan polegał na ich wolnej woli. Pan każe leniwego sługę, który zakopuje pieniądze i nie podejmuje ryzyka by je pomnożyć. Zupełnie inaczej jest w dzisiejszych czasach, gdy systemy emerytalne poprzez zrównywanie wypłat na starość nagradzają leni a karzą zaradnych obywateli. Jezus mówi nam wprost: czerpanie zysków z użytkowania zasobów, pracy, inteligencji, ryzyka nie jest niemoralne. Jak pisze biblista prof. Michał Wojciechowski " Pochwała aktywnego przedsiębiorcy, wraz z krytyką tchórzliwego i biernego sługi o mentalności wieśniaka, może dziś wzbudzić przeciw u czytelnika o nastawieniu roszczeniowym ukształtowanym przez socjalizm." Niewolnicy mają inwestować powierzone im talenty pod nieobecność pana, który nie jest typem uprzykrzającego życie urzędnika. Nie kontroluje on swoich poddanych jak ma to w zwyczaju robić współczesne ustawodawstwo. Poniesienie porażki bądź osiągnięcie sukcesu zależy więc od samych poddanych. Lenistwo jest przedstawiane w przypowieści jako objaw braku szacunku do Bożego daru jak i samego siebie. W ekonomi odsetki są nagrodą otrzymaną za rezygnację z przyjemności "przehulania" dóbr materialnych. Bóg również nakazuje nam cierpliwie czekać na plon naszych wysiłków. Poprzez oddanie talentu najbardziej przedsiębiorczemu słudze i zabraniu go tchórzliwemu- Bóg mówi nam, że nie zasługujemy na żadne gratyfikację jeśli nie podejmuje ryzyka. Tworzenie urzędów i instytucji, które mają myśleć za nas i dbać o nasze "bezpieczeństwo socjalne" jest adekwatne do czynów leniwego sługi, który dla swojego spokoju zakopał dary. Biblijny przekaz uczy nas, że naszym moralnym obowiązkiem jest pomnażanie majątku i przedsiębiorczość. Gdyby Ewangelia była pisana dzisiaj, duch socjalizmu kazał by zapewne pochwalić potępionego sługę za "roztropność" i racjonalne myślenie o przyszłości. Bóg jednak nie pochwala "wyłudzaczy" zasiłków i minimalistów. "Postępowcy" nazwaliby dzisiaj Pana chciwym kapitalistą, który odebrał ostatnie pieniądze najmniej zaradnemu słudze. Ewangeliści na szczęście żyli w czasach normalnych.gdy socjalizm nie wygrał jeszcze boju o duszę człowieczeństwa.
Łukasz Adamski
www.lukaszadamski.pl
20. 04. 2007r.
RODAKpress