O RUCHU RODAKÓW
PRZYSTĄP DO RUCHU RODAKÓW
RODAKpress - head
HOME - button
Rydzykowszczyzna - ŁUKASZ ADAMSKI

 

 

 

 

 

 

 

 


"Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.?
Mateusz 23:4,7


Rydzykowszczyzna


Styczeń 2007 powinien przejść do historii naszego kraju jako miesiąc cudów. Od zawsze skłócone i nienawidzące się media- Gazeta Wyborcza i Radio Maryja jak bracia opluwały i potępiały prawicowych publicystów. Nasz Dziennik nazwał Gazetę Polską dziełem szatana a "wybiórcza" pisała o dzikiej lustracji . Oczywiście stanowisko GW nie jest zaskakujące, bo czego można się spodziewać po poplecznikach Michnika, który już dawno nazwał Kiszczaka człowiekiem honoru, ale Rydzyk? Tym razem jego armia wiernych została skierowana przeciwko prawicowym środowiskom, które od zawsze broniły stanowiska Kościoła i polskości. Teraz to my staliśmy się antypolakami, masonerią, żydami i liberałami. Może reakcja Ojca dyrektora pokazuje, że sam obawia się otwarcia teczek? A może jak Niesiołowski jest człowiekiem na sprzedaż, który zależnie od koniunktury staje się buldogiem w rękach hierarchów. Nie jest zaskakujące, że nagle w gazecie, w której pisało się o żydowskich korzeniach michnikowszczyzny, ta piąta kolumna staje się partnerem w walce przeciwko "niegodziwcom" z GP? Rydzyk potępiając "dzikich lustratorów" stanął nawet przeciwko komisji kościelnej, która uznała Wielgusa za kolaboranta. Celnie problem ten ujął Rafał Ziemkiewicz: "Ksiądz Rydzyk, na salonach u którego w dobrym tonie jest nazywać Życińskiego "Żydzińskim", a Pieronka "zdrajcą", tym razem trzyma z nimi sztamę. Swym przymilnym głosem, którym uwodzi staruszki niczym tolkienowski Saruman, wezwał wiernych wyznawców, by masowo jechali z całej Polski na ingres, okazać zaatakowanemu przez wrogie media biskupowi swoje poparcie". Może to jest nauczka dla nas- może nie warto wiązać się z ludźmi o marnej reputacji. Pierwszy raz różne środowiska katolickie mówią jednym głosem. Nie ma już kościoła otwartego i zamkniętego. Teraz mamy podział na świeckich katolików chcących uniknąć publicznego zgorszenia, hierarchów kierujących się korporacjonizmem i plującego jadem Rydzyka, nazywającego NAS "szwadronem śmierci". Wilegus był od zawsze obrócą Radia Maryja, więc Ojciec dyrektor zapewne wyżej stawia swoją karierę niż prawdę. ( zresztą zawsze tak robił). Obawiam się ( chciałbym się mylić), że Arcybiskup cynicznie czekał do ostatniego momentu na wyrażenie skruchy. Zrobił to dopiero gdy Kościół pokazał mu czarno na białym dowody współpracy. " Granice skruchy dzisiejszej zostały wyznaczone według zakresu tej wiedzy, którą uzyskaliśmy wbrew woli i staraniom Arcybiskupa" - pisze Paweł Mielcarek na swoim blogu.
Kolejnym obrońcom agentów okazał się martwy politycznie Roman Giertych, sugerujący, że Gazeta Polska ma związki z masonerią. Proponuje by Giertych podał sobie rękę z Piotrem Stasińskim, która nazwał GP szmatą. Tomasz Sakiewicz napisał w ?Dzienniku?: " Podstawowym kryterium pracy dziennikarza jest prawda. Jeżeli ludzie mediów chcą zdawać sprawę z rzeczywistości takiej jaka ona jest, nie można ich za to potępiać. Gdy dziennikarza- choćby o najlepszym nazwisku i najlepiej opłacany- ukrywa prawdę lub ją fałszuję, wówczas rzeczywiście grzeszy". Giertych, szperający w ustawie o prawie prasowym widocznie tego nie pojmuje.


Moralność agenta

Jako teolog i katolicki publicysta walczę piórem z lewakami i antyklerykałami, bo kocham mój Kościół. Jest mi niezwykle trudno Go krytykować, ale wierze w że "prawda nas wyzwoli" choćby była brutalna. Z wielkim bólem serca przyjmuję decyzją Papieża o pozostawieniu kłamcy na stanowisku Metropolity Warszawskiego. Cały czas jednak wierzę, że Benedykt XVI nie jest podobny do Pawła VI, który jako pierwszy wspierał agentów komunistycznych, i w swojej decyzji wykaże się mądrością, której jeszcze nie dostrzegamy. To właśnie Ratzinger za pontyfikatu Jana Pawła II trzymał rękę na pulsie, gdy Papież stawał się zbyt ekumeniczny i liberalny. Ufam ,że Benedykt nie dał się zmanipulować przez komunistyczne lobby działające w Watykanie. Jeżeli jednak uzna On, że Wielgus może pełnić funkcję Metropolity i tym samym oczyści winę kolaboracji- podporządkuje się i nie będę kwestionował Jego decyzji. Mogę jak najbardziej wybaczyć Abp Wielgusowi jego słabość charakteru, jednak trudno jest mu wybaczyć notoryczne zaprzeczanie faktom współpracy w pierwszych dniach po ujawnieniu akt. Opinia, że każdy kto wyjeżdżał na zachód musiał w jakiś sposób współpracować jest absurdem. Abp Warmiński Wojciech Ziemba ( mój Arcybiskup), który (według badań ks. Isakowicza- Zaleskiego) godnie odmówił pracy dla SB i MÓGŁ wyjechać na studia do Rzymu jest tego zaprzeczeniem. Według szacunków historyków tylko 10% duchowieństwa kolaborowała z bandytami z SB. Niestety wierni nie znając przeszłości swoich pasterzy mogą tracić zaufanie do kleru. Nie wiemy, bowiem czy nie spowiadamy się kapusiowi. Nagrodzenie Wielgusa tak wysokim stanowiskiem jest ciosem w twarz wszystkim, który walczyli z czerwonymi. Hierarchowie w imię fałszywej solidarności sami zabijają NASZ Kościół. Nadejdzie bowiem dzień, w którym lewica dojdzie do władzy i wszyscy będziemy musieli walczyć o życie nienarodzonych, instytucję rodziny czy toczyć bój z ekspansją Islamu. Czy ludzie z mętną przeszłością będą mogli pozostać autorytetami moralnymi? A jeżeli nie oni to kto? Zamiatanie pod dywan grzechów donoszenia i zdrady własnego Kościoła umacnia tylko neobolszewików, którzy w przyszłości powiedzą: On ma wam mówić o wstrzemięźliwości? O sumieniu? ,o prawdzie? Chodźcie lepiej z nami- tam gdzie hipokryci nie tworzą norm moralnych, których sami nie potrafią przestrzegać. Wtedy będzie za późno by się oczyszczać i tłumaczyć. Wtedy piękna i bohaterska historia Polskiego Kościoła zostanie zastąpiona przez podejrzenia i oskarżenia niewinnych. Przerażające jest to, że w kościele króluje relatywizm moralny, który przejawia się w lekceważeniu zła (współpracował, ale nie szkodził- innymi słowy palił, ale się nie zaciągał). Możliwe jest to, że inni agenci komunistyczni specjalnie utwierdzali Wielgusa w przekonaniu o braku wini, tylko po to by móc się w przyszłości usprawiedliwić. Nie można potępiać dziennikarzy dążących do prawdy. Teczki i tak będą demaskować kolejnych zdrajców! I co wtedy?
Według memoriału przyjętego w sierpniu przez Episkopat samo podpisania zobowiązania współpracy było złem. A jak to wygląda w praktyce? Sami widzimy. Mamy wierzyć, że niektóre postanowienia hierarchii są nic znaczącą biurokratyczną paplaniną? Tomasz Terlikowski pisze: "To zło musi wpierw zostać rozliczone, by można było je przebaczyć. Bez takiej postawy skazujemy grzeszników z tamtych czasów na brak pokuty i pojednania. Wspomagamy ich w grzechu i uniemożliwiamy oczyszczenie. To także jest niewybaczalne".

"Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta."
Mateusz 23:23,27

Łukasz Adamski
www.lukaszadamski.pl

07. 01. 2007r.
RODAKpress

 



 
RUCH RODAKÓW : O Ruchu Dolacz i Ty
RODAKpress : Aktualnosci w RR Nasze drogi
COPYRIGHT: RODAKnet
NASZE DROGI - button AKTUALNOŒCI W RR NAPISZ DO NAS